Demjaniuk oskarżony jest o pomoc w zamordowaniu prawie 28 tysięcy Żydów w czasie II wojny światowej.
- Kto tak bardzo zawinił, musi zostać ukarany, nawet po 60 latach i w podeszłym wieku – powiedział prokurator Hans-Joachim Lutz.
Według prokuratora wina Demjaniuka polega na dobrowolnym udziale w mordzie na Żydach.
- Oskarżony działał kierując się niskimi pobudkami i uznał za swoje cele, wynikające z rasistowskiej ideologii nazistów - ocenił Lutz.
Przyznał, że nie jest możliwe udowodnienie Demjaniukowi konkretnych działań, bo miały one charakter rutynowy.
- Wszyscy strażnicy byli potrzebni, gdy (do obozu) trafiały transporty więźniów. Każdy członek personelu strażniczego uczestniczył w rutynowym procesie zabijania. Tylko wówczas machina zagłady mogła funkcjonować - dodał Lutz.
Proces pochodzącego z Ukrainy Johna Demjaniuka rozpoczął się 30 listopada 2009 roku. Na początku II wojny światowej służył on w Armii Czerwonej i w 1942 roku trafił do niemieckiej niewoli. Został wysłany do obozu szkoleniowego SS w Trawnikach, gdzie przygotowywano strażników stanowiących późniejszą obsługę obozów koncentracyjnych i obozów zagłady. Jako wachman
Demjaniuk miał pędzić ludzi do komór gazowych. Oskarżony nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów.