Przedłużająca się w nieskończoność budowa portu lotniczego i bajońskie sumy przeznaczane na poprawki już teraz zawstydzają władze Berlina. Ale może być jeszcze gorzej, bo według pierwotnego planisty lotniska... nie będzie ono nigdy funkcjonować.
Dieter Faulenbach da Costa, odpowiedzialny za planowanie budowy do 1999 r., stwierdził wprost w rozmowie z "Berliner Morgenpost", że jego zdaniem lotnisko nigdy nie zostanie otwarte.
Port Berlin-Brandenburgia (BER) miał być otwarty już w 2011 r., zapewniając stolicy Niemiec nowoczesny węzeł komunikacyjny w celu zastąpienia mniejszych lotnisk Schönefeld i Tegel.
Ale seria niepowodzeń opóźniła planowane otwarcie na kolejne lata; ciągle pojawiały się usterki w planowaniu, wykonaniu i konstrukcji. Sprawie towarzyszyły też afery korupcyjne.
Teraz władze miasta po raz kolejny przełożyły termin zakończenia budowy, twierdząc, że lotnisko zacznie działać w 2017 r., choć eksperci mówią, że najbliższą realną datą jest 2019 r. Da Costa uważa jednak, że modyfikacje w systemie bezpieczeństwa pożarowego, które są główną przyczyną opóźnień w otwarciu, uczyniły projekt niewykonalnym.
Jak na razie projekt pochłonął 5,5 mld euro. Szacuje się, że dodatkowe koszty wynosić będą jeszcze ponad 2 mld euro.