Prawybory odbywały się w Maryland, Connecticut, Pensylwanii, Delaware i Rhode Island.
Zwycięstwa Trumpa były zdecydowane. Po ogłoszeniu wyników kandydat wezwał swoich konkurentów, Teda Cruza i Johna Kasicha, do wycofania się z wyścigu o nominację. Nazwał się też "przypuszczalnym nominatem". Aby Trump mógł stracić nominację, musiałby przegrać w stanie Indiana (głosowanie w następny wtorek).
Ted Cruz, przemawiając w Indianie, ogłosił ten stan "korzystnym" dla siebie terenem i zapowiedział, że w przyszłym tygodniu nastąpi zwrot w prawyborach. John Casich pogodził się już z porażką - stwierdził, że będzie brał jeszcze udział w wyścigu, by nie opuścić swoich wyborców.
Gładko z Berniem Sandersem poradziła sobie Hillary Clinton. Była Pierwsza Dama wygrała w 4 stanach na 5. Sanders po przegranej wydał powściągliwe oświadczenie, zapewniając, że będzie walczył do końca.
Nasilają się wzajemne ataki między Trumpem a Clinton. Republikański kandydat powiedział m.in., że gdyby Clinton była mężczyzna, nie zdobyłaby zapewne nawet 5 proc. głosów.