Jude Law odwiedził tzw. dżunglę w Calais. Miejsce to nazywane jest tak z powodu strasznych warunków tam panujących. Gwiazda Hollywood chciała w ten sposób wyrazić solidarność z nielegalnymi imigrantami, którzy koczują w pobliżu Eurotunelu, łączącego Francję z Wielką Brytanią, mając nadzieję na dostanie się na Wyspy. Law również chciał zaprotestować przeciwko planom francuskich władz zamierzających zlikwidować część obozowiska.
Francuzi mają dosyć! Sąd nakazał usunąć „dżunglę” z nielegalnymi imigrantami
Wraz z Law do Calais pojechali inni brytyjscy celebryci, którzy zagrali i zaśpiewali dla imigrantów. Aktor przed kamerami zwrócił się do brytyjskiego premiera z prośbą o to, by pozwolił on setkom dzieci z nielegalnego obozowiska na przedostanie się do Wielkiej Brytanii.
– mówił Law.Są to niewinne, bezbronne dzieci, które znalazły się w pułapce biurokracji i nad którymi wisi przerażająca perspektywa rozbiórki dżungli
Jednak gdy tylko kamery zgasły, a aktor wsiadł do autobusu, aby wrócić na Wyspy, tłum imigrantów rzucił się na wynajętych przez niego ochroniarzy. Mężczyźni zostali obrzuceni kamieniami, a ich telefony komórkowe skradzione.
– powiedział jeden ze świadków zdarzenia brytyjskiej gazecie „Sunday People”.Byliśmy zszokowani
Dziś francuskie władze - zgodnie z zapowiedzią - zaczęły likwidację części obozu w Calais.