W poniedziałek oddziały Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich wkroczyły do Bahrajnu by ratować tamtejszy rząd, zagrożony obaleniem przez masowe demonstracje mieszkańców królestwa, które trwają od kilku tygodni i w piątek weszły w nową fazę. Szacuje się, że w niedziele w szpitalach udzielono pomocy 800 do 1000 osobom. Barykady na ulicach stały jeszcze w poniedziałek rano.
Przedstawiciele opozycji w Bahrajnie określili zbrojną interwencję jako okupację i wypowiedzenie wojny. Oficjalnie interwencja odbywa się pod auspicjami Rady Współpracy Krajów Zatoki Perskiej.
Antyrządowe demonstracje organizowane są przez szyicką większość, która sympatyzuje z Iranem, natomiast Arabia Saudyjska reprezentuje konserwatywny odłam sunnitów. Bahrajnem rządzi sunnicka rodzina królewska, co w naturalny sposób zbliża oba państwa. Królestwo Bahrajnu zwróciło się o pomoc wojskową oficjalnie do Rady Krajów Zatoki Perskiej.
Arabia Saudyjska posiada własną mniejszość szyicką i może czuć się zagrożona w wypadku zwycięstwa szyitów w Bahrajnie.
W Bahrajnie stacjonuje V Flota USA. Zwycięstwo szyitów stworzyłoby dla niej zagrożenie z powodu ich proirańskiej postawy.