Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Jurij Fielsztinski dla „GP”: Londyn musi nałożyć na Rosję sankcje

Wielka Brytania zbyt lekkomyślnie traktowała wywrotową i niszczycielską działalność rosyjskich agentów w swoim kraju w ciągu ostatnich lat.

Autor:

Wielka Brytania zbyt lekkomyślnie traktowała wywrotową i niszczycielską działalność rosyjskich agentów w swoim kraju w ciągu ostatnich lat. Owszem, problem dotyczy całej Europy, i nawet Stanów Zjednoczonych. Jednak trzeba zdać sobie sprawę, że największa liczba morderstw oraz dziwnych zgonów miała miejsce właśnie w Londynie - mówi w rozmowie z „Gazetą Polską” dr. hab. Jurij Fielsztinski, historyk, współautor głośnych publikacji „Wysadzić Rosję” oraz „Korporacja zabójców”.

Długo oczekiwane wnioski brytyjskiego publicznego śledztwa w sprawie otrucia w 2006 r. w Londynie krytyka Kremla Aleksandra Litwinienki zostały przedstawione 21 stycznia br. Czy można je nazwać sensacyjnymi?
Sensacyjność polega na tym, że po upływie ponad dziewięciu lat od momentu śmierci Litwinienki jednak usłyszeliśmy werdykt brytyjskiego wymiaru sprawiedliwości, i jest to werdykt oskarżycielski. W dodatku wskazuje na zaangażowanie w zabójstwo dwóch wysoko postawionych postaci współczesnej Rosji – prezydenta Władimira Putina i jego następcy na stanowisku dyrektora Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB), obecnego sekretarza Rady Bezpieczeństwa FR Nikołaja Patruszewa. To są oskarżenia najsurowsze z możliwych w tym przypadku.

Wdowa po Aleksandrze Litwinience – Marina Litwinienko – zaapelowała do premiera Davida Camerona o wprowadzenie sankcji przeciwko wszystkim Rosjanom biorącym udział w zabójstwie jej męża. W tym sankcje gospodarcze oraz zakaz wjazdu na Wyspy dla Patruszewa i Putina. Uważa Pan, że Londyn może wymierzyć takie kary?
Londyn może i musi użyć owych sankcji wobec Rosji i rosyjskiego kierownictwa. Marina Litwinienko wymieniła kary dla zabójców i zleceniodawców zabójstwa jej męża. Ale można pójść jeszcze dalej, chociażby redukując liczbę pracowników rosyjskiej ambasady w Londynie czy zakazując lotów rosyjskim liniom lotniczym Aerofłot. Choć w ostatnich dwóch przypadkach należałoby oczekiwać odpowiednich kroków odwetowych ze strony Rosji.
Wielka Brytania zbyt lekkomyślnie traktowała wywrotową i niszczycielską działalność rosyjskich agentów w swoim kraju w ciągu ostatnich lat. Owszem, problem dotyczy całej Europy, a nawet Stanów Zjednoczonych. Jednak trzeba zdać sobie sprawę, że największa liczba morderstw oraz dziwnych zgonów miała miejsce właśnie w Londynie. Najpierw został otruty w 2006 r. Litwinienko, następnie rosyjski przedsiębiorca Aleksander Pieriepielicznyj, który zdecydował się zeznawać przed europejskimi organami ścigania w sprawie korupcji w Rosji. Jego otruto w roku 2013. Podejrzane jest również powieszenie Borisa Bieriezowskiego, polityka i sojusznika Putina, a później jego przeciwnika. To też miało miejsce w 2013 r. Kilka lat wcześniej mieliśmy jeszcze nagłą śmierć jego skarbnika Badri Patrkaciszwilego. Wszystkie te tajemnicze zgony miały miejsce w Londynie. Wręcz jakaś epidemia. Nie mam wątpliwości, że przyzwolenie na to, by rosyjskie służby poczuły się tak swobodnie na brytyjskim terenie, stanowi poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa obywateli tego państwa.

A co, w Pana opinii, byłoby najbardziej dotkliwą karą dla rosyjskich władz za zabójstwo Litwinienki?
Lista ofiar rosyjskich rządzących jest liczona już w dziesiątkach tysięcy. Putin był inicjatorem drugiej wojny w Czeczenii w 1999 r., inwazji na Gruzję w 2008 r. i na Ukrainę w 2014 r., udziału w wojnie domowej w Syrii. Nie zapominajmy też o zestrzelonym nad Ukrainą przez wojska rosyjskie malezyjskim samolocie. Czy sumując to wszystko, można jeszcze wskazać wystarczająco dotkliwą karę? Karę za zabójstwo jednej osoby, Aleksandra Litwinienki?
Po inwazji na Ukrainę Putin ostatecznie stał się personą, której w gronie jeżeli nie wszystkich, to prawie wszystkich przywódców europejskich państw nie wypada podać ręki. Jednak Putinowi albo nie starczyło sił, albo arogancji i determinacji, by kontynuować rozpoczętą w marcu 2014 r. wojnę na Ukrainie i przerzucił się na Syrię.
Celem rosyjskiej interwencji w Syrii, gdzie toczy się wojna domowa, jest udzielenie wsparcia reżimowi Asada; przejęcie ważnego strategicznego placu bojowego w Syrii; skupienie tam pewnej liczby rosyjskich wojsk na potrzeby prowokowanego przez Rosję konfliktu globalnego na Bliskim Wschodzie, w który zostanie wciągnięta Arabia Saudyjska. Ten scenariusz ma swoje uzasadnienie w interesach gospodarczych Rosji. Jeżeli Arabia Saudyjska da się wciągnąć w konflikt, ceny za ropę mogą znowu wzrosnąć do pożądanego przez Kreml poziomu 100–140 dol. za baryłkę [zamiast obecnych 30]. Rubel ponownie umocni się do poziomu 30 rubli za dolara [zamiast obecnych 80 rubli] i Rosja będzie miała pieniądze na kontynuację wojny na Ukrainie. W tym samym czasie, po obaleniu, ucieczce lub śmierci prezydenta Asada – a we wszystkich wypadkach jego dni są policzone – Rosja będzie się starała zrobić wszystko, aby podnieść kwestię utworzenia państwa kurdyjskiego, destabilizując Syrię, Irak i co najważniejsze – Turcję, która jest członkiem NATO. Innymi słowy, rosyjska interwencja w Syrii ma na celu osłabić NATO i przejąć plac bojowy dla zbrojnego konfliktu z USA na obcej ziemi, jak to miało miejsce w czasach wojny w Wietnamie.
Najlepszą karą dla Putina byłoby w tym układzie całkowite pozbycie się przez przywódców krajów europejskich iluzji, że „Rosja jest nam potrzebna dla walki z międzynarodowym terroryzmem Państwa Islamskiego (IS) ”. Otóż nie jest potrzebna. Jeżeli bowiem Putin uzna, że walka z kalifatem jest w jego interesie, to będzie z nim walczył niezależnie od działań i opinii Zachodu. A jeżeli uzna, że bardziej korzystne jest wspieranie IS, to żadne słowa potępienia z Europy czy Stanów Zjednoczonych mu w tym nie przeszkodzą. To ten przypadek, kiedy wspólne hipotetyczne działania militarne Rosji i Zachodu w Syrii przeciwko Państwu Islamskiemu, których notabene nie ma, nie było i nie będzie, nie uzasadniają milczenia w związku z zabójstwem jednego człowieka. Mam tu na myśli oczywiście Litwinienkę.

Całość wywiadu w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”
 

Autor:

Źródło: Gazeta Polska

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane