CZYTAJ WIĘCEJ: Komisja Europejska wprowadza nadzór praworządności w Polsce- Koncentrowaliśmy się głównie na Trybunale Konstytucyjnym. Komisja przeprowadzi wstępną ocenę praworządności - powiedział po debacie komisarzy wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans, zwolennik wprowadzenia kontroli unijnej.
Wiceszef polskiej dyplomacji Konrad Szymański podkreśla, że MSZ jest otwarty na dialog i wyraża gotowość do udzielenia odpowiedzi na wszelkie pytania Komisji Europejskiej.
Jednocześnie wiceszef MSZ skrytykował działania Komisji Europejskiej, a w zasadzie ich brak, w sytuacji, gdy poprzednia ekipa rządząca pod wodzą PO wybierała nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego, tuż przed wyborami zmieniając procedurę.- Wsłuchałem się bardzo dokładnie w to, co mówił wiceprzewodniczący Timmermans. Jestem bardzo zadowolony z faktu, że najczęściej używanym słowem w całym tym przedstawieniu Komisji, jest słowo „dialog”. My jesteśmy zainteresowani dialogiem. Wydawało nam się do tej pory, że dotychczasowy dialog wyjaśnił wszystkie wątpliwości, ale rozumiem, że jakieś wątpliwości jeszcze pozostały. Jesteśmy otwarci na to, żeby odpowiedzieć na wszystkie kolejne pytania, które – jak rozumiem – niedługo pojawią się w Warszawie [...] Ta sprawa wydaje się dość prosta i rozumiem, że Komisja potrzebuje więcej informacji. Jesteśmy gotowi takie informacje w najbliższym czasie – zgodnie z oczekiwaniami Komisji – mówił na spotkaniu z dziennikarzami Konrad Szymański.
Z kolei rzecznik rządu Rafał Bochenek zwraca uwagę, że wbrew twierdzeniom części mediów, żadne decyzje ze strony Komisji Europejskiej, które miałyby negatywny wydźwięk dla Polski, jeszcze nie zapadły. Jednocześnie Rafał Bochenek podkreśla, że wobec faktu, iż „pewne grupy tracą wpływy w Polsce”, podgrzewają atmosferę w krajach Europy zachodniej.
- To jest standardowy dialog. Żadne decyzje nie zapadły. Decyzje, które miałyby jakikolwiek negatywny wydźwięk na linii Warszawa-Bruksela. To jest standardowa procedura. To nie jest w ogóle żadna procedura. To jest orientacyjna czynność Komisji Europejskiej na bazie pewnych spekulacji, które pojawiały się w krajach zachodnich. KE chce po prostu powziąć więcej informacji na temat tego, co dzieje się w Polsce. Z chęcią o tym poinformujemy – gdy pan Juncker przyjedzie do Polski – tłumaczy rzecznik rządu.
