Komisja Europejska wprowadza pierwszy etap procedury nadzoru praworządności w Polsce, czyli zbieranie informacji o sytuacji w naszym kraju. Dziś po debacie komisarzy wystąpił wiceszef KE Frans Timmermans, zwolennik wprowadzenia kontroli unijnej. - Koncentrowaliśmy się głównie na Trybunale Konstytucyjnym. Komisja przeprowadzi wstępną ocenę praworządności - powiedział wiceszef KE.

- Podpisałem pismo do władz Polski i zaprosiłem do dialogu, jestem gotów udać się do Warszawy - stwierdził Timmermans. - W Komisji Europejskiej nie było żadnych różnic co do rozpoczęcia procedury wobec Polski - dodał komisarz. Oznacza to, że proces wprowadzenia kontroli poparła też Elżbieta Bieńkowska obecna podczas debaty komisarzy UE.

Konferencja wiceszefa KE rozpoczęła się z godzinnym opóźnieniem.


Zgodnie z Traktatem o UE, procedura nadzoru składa się z trzech etapów. W pierwszym Komisja Europejska analizuje i ocenia wszystkie informacje dotyczące ewentualnego zagrożenia praworządności w danym kraju. Jeżeli Bruksela uznałaby obawy za słuszne, wówczas w drugim etapie rozpoczęłaby dialog z Warszawą w sprawie przyczyn takiej sytuacji. KE nakreśliłaby zalecenia zmian, które musiałyby zostać wprowadzone w wyznaczonym przez komisarzy terminie. Gdyby po tym etapie Komisja Europejska uznała działania za niewystarczające, wówczas zgodnie z art. 7 Traktatu o UE może zwrócić się do Rady Europy z wnioskiem o stwierdzenie naruszenia wartości unijnych w kraju członkowskim. Gdy Rada przychyli się do wniosku KE, wówczas dany kraj zostaje objęty sankcjami.

Na razie o żadnym karaniu Polski nie może być mowy, zresztą zawetowanie wszelkich sankcji zapowiedzieli już Węgrzy. Komisja Europejska dopiero zbiera informacje na temat sytuacji w naszym kraju.