Były szef państwa odpowiada przed sądem za to, że w latach 1992-1995, gdy był merem Paryża, miał fikcyjnie zatrudniać w sumie 28 pracowników, w tym członków swojej byłej partii RPR i ich rodziny. Główny zarzut postawiony byłemu prezydentowi oraz dziewięciu innym oskarżonym to "sprzeniewierzenie funduszy publicznych". Wskutek wniosku obrony proces może być jednak odroczony z powodów formalnych.
Zgodnie z oczekiwaniami 78-letni Chirac nie zjawił się pierwszego dnia procesu w sali paryskiego sądu, wypełnionej szczelnie dziennikarzami i zwykłymi widzami. Jego adwokat zapowiedział, że prezydent pojawi się z pewnością we wtorek.
Po raz pierwszy w historii Francji były szef państwa staje przed sądem jako oskarżony w sprawie karnej. Chiracowi grozi teoretycznie aż do 10 lat więzienia i 150 tys. euro grzywny.
Sam były prezydent odpiera zarzuty, twierdząc, że wszystkie zatrudnione przez niego osoby wykonywały swoje obowiązki, nie ma więc mowy o malwersacji.
Sędziowie przez wiele lat bezskutecznie próbowali pociągnąć Chiraca do odpowiedzialności w związku z różnymi skandalami korupcyjnymi. Chronił go immunitet, który wygasł jednak w 2007 roku, kiedy po 12 latach Chirac przestał być prezydentem.