Według tygodnika "Sunday Times", komandosi eskortowali dyplomatę, który chciał nawiązać kontakt z powstańcami. Libijczycy uznali jednak Brytyjczyków za nieproszonych gości, bo ich wizyta nie była z nikim uzgodniona. Powstańcy boją się, że interwencja dostarczy Kaddafiemu pretekstu do oskarżenia ich o to, że są marionetkami w ręku zagranicznych wywiadów. Libijscy partyzanci sygnalizowali wcześniej, że nie chcą żadnego obcego zaangażowania w walkach.
"Sunday Times" twierdzi, że jedna z opcji nad którą zastanawia się NATO oraz USA zakłada wykorzystanie w Libii niewielkiej liczby zachodnich komandosów i funkcjonariuszy wywiadu, którzy wsparliby powstanie.