Temat muzułmanów i islamu w Niemczech jest ostatnio jednym z najbardziej drażliwych. Nowy członek rządu od razu wszedł na grząski grunt. "Wyznawcy islamu są częścią Niemiec, ale sam islam już niekoniecznie" - przyznał świeżo upieczony minister spraw wewnętrznych. Druga część tej wypowiedzi naraziła go na falę krytyki. Friedrich przekonywał, że islam jako część Niemiec to kwestia interpretacji, bo z historii jego kraju nie wynika by ta religia odegrała wielką rolę. To nie pierwsza tego typu wypowiedź Friedricha. Wcześniej krytykował prezydenta Christiana Wulffa, który powiedział, że "islam to część Niemiec".
"Bzdura, falstart" - grzmią środowiska muzułmańskie i opozycja. Rzecznik kanclerz Merkel od razu zareagował, tłumacząc, że rząd od dawna ma w tej sprawie ugruntowaną opinię. "Wielokulturowe Niemcy to między innymi islam" - podkreślał.
Angela Merkel ma ostatnio problem z ministrami. W tym tygodniu z rządu odszedł Karl-Theodor zu Guttenberg. Zdał funkcję ministra obrony i oddał mandat posła do Bundestagu. Powód? Jego praca doktorska w znacznej części okazała się plagiatem. Guttenberg wkleił do swojej pracy obszerne fragmenty z prac innych naukowców. Resort obrony przejął Thomas de Maiziere, którego na stanowisku ministra spraw wewnętrznych zastąpił właśnie Hans-Peter Friedrich. Minister broni się twierdząc, że pracę napisał samodzielnie i działał zgodnie ze swoim sumieniem i wiedzą. W 2007 roku jego praca została oceniona najwyżej na fakultecie prawa uniwersytetu w Bayreuth.