Włoski premier od 1994 roku, czyli od momentu zaistnienia na scenie politycznej, na swoją obronę wydał już 310 milionów euro. Obecnie w jego sprawie toczą się cztery procesy, w tym dwa głośne - o domniemanej korupcji oraz prostytucji nieletnich. Oskarżony we wszystkich przypadkach konsekwentnie zaprzeczał wszystkim oskarżeniom.
Proces dotyczący nielegalnej prostytucji ma ruszyć 6 kwietnia. Chodzi o szeroko opisywane w mediach rozwiązłe przyjęcia, organizowane przede wszystkim w domu Berlusconiego w Arcore pod Mediolanem. Uczestniczyło w nich wiele młodych kobiet, a wśród nich nieletnia tancerka, córka imigrantów z Maroka, znana jako Ruby. Premier zaprzecza twierdzeniom prokuratury o prostytucji i ostro atakuje wymiar sprawiedliwości, zarzucając mu kierowanie się politycznymi pobudkami w celach "wywrotowych". Berlusconi przyznaje, że o jego rozstrzygnięcie jest spokojny, bo po raz kolejny "jest ofiarą nagonki". Szef włoskiego rządu porównał siebie do... prześladowanego Jezusa. "Jestem osobą, którą podaje się większości przesłuchań we Włoszech, spędziłem na nich już 2 952 godziny" - dodał Berlusconi.