Chavez stwierdził, że USA przygotowują inwazję na Afrykę Północna, by przejąć kontrolę nad znajdującymi się tam rezerwami ropy naftowej.
Prokomunistyczny przywódca Wenezueli wygłosił swój pogląd, że w odniesieniu do Libii prowadzona jest kampania kłamstw. - Nie zamierzam go potępić. Byłoby tchórzostwem potępiać kogoś, kto był moim przyjacielem - mówił Chavez. Dodał, że za kampanią mającą na celu usunięcie Kadafiego stoi rząd USA. Kraj ten jego zdaniem jest gotowy dokonać inwazji na Libię.
Wenezuelska opozycja stanowczo skrytykowała prezydenta za jego bliskie relacje z Kadafim. Koalicja partii opozycyjnych ostrzegła, że brak stanowczej reakcji na brutalne tłumienie protestów w Libii szkodzi reputacji Wenezueli. "Dystansując się od wielu krajów, które potępiły kryminalne działanie libijskiego przywódcy, Chavez sprawia, że nasz kraj staje się jego obrońcą i nieodpowiedzialnie stawia nas w gronie państw odrzucanych przez społeczność międzynarodową" - głosi oświadczenie opozycji. Jeden z jej przedstawicieli Gustavo Azocar zażądał nawet, by Chavez poprosił Kadafiego o zwrot repliki szabli, która należała do bohatera narodowego Wenezueli Simoa Bolivara. Chavez podarował ją Kadafiemu w ubiegłym roku.