Minister spraw zagranicznych Włoch Franco Frattini oświadczył, że odejście przywódcy Libii Muammara Kadafiego jest "nieuchronne". Za przełom uznał nałożenie przez Radę Bezpieczeństwa ONZ sankcji na reżim w Trypolisie. Przeciwnicy Muammara Kadafiego we wschodniej Libii ogłosili utworzenie Narodowej Rady Libijskiej, podkreślając, że nie jest to rząd tymczasowy, lecz "twarz rewolucji".
W wywiadzie dla włoskiej telewizji informacyjnej SkyTg24 szef dyplomacji powiedział: "Nigdy nie widzieliśmy sytuacji, w której szef reżimu wydaje rozkaz zabijania własnych braci i własnych sióstr wynajmując wręcz najemników". - Doszliśmy do punktu, od którego nie ma odwrotu - dodał Frattini.
Komentując sankcje ONZ, obejmujące między innymi embargo na sprzedaż reżimowi libijskiemu broni, zamrożenie zagranicznych aktywów i restrykcje w podróżach Kadafiego i jego rodziny, szef włoskiej dyplomacji podkreślił, że "to zdecydowanie bardzo istotny przełom, także dlatego, iż (sankcje)
zostały przegłosowane jednomyślnie".
Rzecznik Narodowej Rady Libijskiej oświadczył, że nie widzi możliwości negocjowania z reżimem Kadafiego. Podkreślił, że rolą Rady jest wspieranie ruchu, stawiającego sobie za cel obalenie libijskiego przywódcy.
W sobotę gazeta "Kuryna" informowała w wydaniu internetowym, że były minister sprawiedliwości Mustafa Muhammad Abd ad-Dżalil przewodzi tworzeniu tymczasowego rządu Libii w kontrolowanym przez opozycję mieście Bengazi.Ad-Dżalili obciążył Kadafiego wyłączna odpowiedzialnością za "zbrodnie, które popełniono w Libii". Podkreślał konieczność zachowania integralności terytorialnej kraju, mówiąc, że "Libia jest wolna, a jej stolicą jest Trypolis". Ad-Dżalili podał się do dymisji 21 lutego na znak protestu przeciwko krwawym represjom wobec Libijczyków domagających się ustąpienia Kadafiego.