Przebywający w areszcie domowym Chen Guangcheng i jego żona Yuan Weijing opowiedzieli internautom o swoim życiu, całkowicie kontrolowanym przez chińską bezpiekę. Według organizacji China Human Rights Defenders, funkcjonariusze dotkliwie pobili parę i nie pozwolili na opatrzenie ran w szpitalu. Lokalne władze na razie nie komentują doniesień.
Chen Guangcheng naraził się władzom, bo dokumentował przypadki przymusowych aborcji u chińskich kobiet. O jego uwolnienie apelowała w ubiegłym miesiącu amerykańska sekretarz stanu Hillary Clinton.