Chłopiec w szkolnym mundurku najwyraźniej bez przeszkód wszedł na teren jednostki. To nie pierwszy zamach w tym miejscu. W 2006 roku zginęło tam 35 żołnierzy.
Pakistańskie władze dotychczas zapewniały, że ofensywa armii osłabiła powiązanych z Al-Kaidą talibskich rebeliantów, którzy chcą zdestabilizować ich rządy. Dzisiejszy zamach stawia pod znakiem zapytania ich słowa. Atak, do którego doszło w mieście Mardan potępił premier Pakistanu, Yusuf Raza Gillani: "Takie tchórzliwe ataki nie mogą wpłynąć na morale służb bezpieczeństwa" - podkreślił. Według agencji Reutersa, atak ten świadczy o tym, że w szeregach bojowników dochodzi do przegrupowań. Operacje rebeliantów w ostatnich miesiącach miały charakter wyznaniowy i nie koncentrowały się na celach wojskowych.