Część niemieckich deputowanych do Bundestagu z koalicji rządzącej CDU/CSU i FDP żąda utworzenia osobnego miejsca pamięci poświęconego "wypędzonym" po wojnie Niemcom, którzy stracili życie w nieznanych okolicznościach. Miałoby się ono mieścić w powstającym w Berlinie kontrowersyjnym muzeum wypędzeń. Projekt uchwały wzywającej rząd do zbadania takiej propozycji będzie w najbliższy czwartek przedmiotem obrad Bundestagu.
Utworzenia osobnego miejsca pamięci nie przewiduje jednak ustawa sprzed dwóch lat. W oparciu o nią została powołana do życia fundacja Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie, której zadaniem jest utworzenie w Berlinie centrum dokumentacji przymusowych wysiedleń minionego stulecia, znanego pod tymczasową nazwą „Widoczny znak”.
Z podobną koncepcją, jak obecnie grupa posłów koalicji rządzącej, występowała wcześniej Szefowa Związku Wypędzonych Erika Steinbach występowała. Proponowała przed laty umieszczenie w Centrum przeciwko Wypędzeniom „rotundy pamięci” poświęconej ofiarom wysiedleń Niemców z powojennej Polski, Czech i innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej.
Projekt uchwały posłów CDU/CSU i FDP był już przedmiotem obrad Bundestagu w połowie grudnia ubiegłego roku, lecz wówczas dyskusja skoncentrowała się na innej propozycji zawartej w uchwale. Dotyczyła ona wprowadzenia dnia pamięci ofiar wypędzeń. Miałby on być obchodzony 5 sierpnia, w rocznicę ogłoszenia „Karty niemieckich wypędzonych ze stron ojczystych”.