Po zbadaniu zapisu rozmów zarejestrowanych na mostku kapitańskim eksperci orzekli, że wiele błędnych decyzji kapitan Schettino podjął tuż przed fatalnym w skutkach zderzeniem z podmorskimi skałami i zaraz po nim. Zdaniem biegłych sytuację na pokładzie pogorszyły chaotyczne działania i brak jakiejkolwiek koordynacji.
Po zapoznaniu się z nagraniami z mostka kapitańskiego okazało się, że rozkazy wydawane przez Schettino - jeszcze zanim doszło do zderzenia ze skałami, a dotyczące zmiany kursu statku - były niekompletne i niezrozumiałe. Zapis czarnej skrzynki dowodzi, że kilku członków załogi prowadziło na mostku dyskusję, by wyjaśnić, jaki dokładnie padł rozkaz. Najbardziej zagubiony w tej sytuacji był, jak ustalono, sternik, który nie rozumiał tego, co się dzieje wokół niego, nie reagował w odpowiedni sposób, zwłaszcza w tak trudnych warunkach, jakie stwarzała bliskość brzegów wyspy. Ostatecznie, tuż przed uderzeniem o skały przy wyspie, to właśnie sternik w atmosferze toczącej się wokół niego dyskusji popełnił błąd wykonując rozkaz i zamiast wziąć kurs na lewo, obrał go na prawo.
Biegli ustalili także, że już 6 minut po zderzeniu kapitan Schettino zdawał sobie sprawę, że jego statek może zatonąć. Alarm na pokładzie ogłosił jednak dopiero po 50 minutach, gdy sytuacja była już dramatyczna.
Zgodnie z procedurami kapitan powinien natychmiast uruchomić procedurę awaryjną przewidzianą w przypadku kolizji i zawiadomić całą załogę o tym, co się stało. Biegli uznali jednak, że kapitan Schettino nie rozumiał powagi sytuacji i nie panował nad nią, a potem w nieudolny sposób starał się zminimalizować to, co się stało.

