Obowiązkowa służba wojskowa w Niemczech została zniesiona w 2011 r. Głównym celem reformy było stworzenie armii zawodowej złożonej ze 185 tys. żołnierzy, jednak przez cały rok zgłosiło się zbyt mało rekrutów, więc niemiecki minister obrony Thomas de Maizière postanowił sięgnąć po muzułmanów.
Serwis pch24.pl zwraca uwagę, że w Bundestagu wywierana jest silna presja, aby umożliwić dostęp do armii imigrantom, którzy nie mają nawet obywatelstwa niemieckiego. Rekruci mogliby liczyć na przyspieszony proces naturalizacji, jednak musieliby złożyć w języku niemieckim przysięgę wierności państwu i niemieckiej konstytucji.
Propozycja wcielania do wojska muzułmanów ma jednak wielu przeciwników. Przywołują oni przykład francuski i zwracają uwagę na problem z integracją muzułmańskich rekrutów. We francuskiej armii muzułmańscy imigranci stanowią ok. 15 proc. (dokładne określenie liczby muzułmanów we francuskim wojsku jest trudne ze względu na zakaz gromadzenia danych o przynależności religijnej), jednak wielu ekspertów zastanawia się nad lojalnością muzułmańskich żołnierzy w sytuacji, w której francuskie wojsko będzie zaangażowane w konflikt zbrojny z krajem muzułmańskim.
Serwis pch24.pl przytacza za francuskim dziennikiem „Le Monde” statystyki z tajnego raportu przygotowanego na francuskiego ministerstwa obrony na temat „młodych Francuzów pochodzących z Afryki Północnej”. Okazuje się, że „muzułmanie 3,5 razy częściej niż rodzimi żołnierze francuscy dopuszczają się dezercji, sześć razy częściej odmawiają posłuszeństwa wykonania rozkazów, sześć razy częściej obrażają zwierzchników, osiem razy częściej popełniają akty niesubordynacji”.
