W liście pożegnalnym opisał on śmierć swojego syna z rąk żołnierzy i wyjaśnił, że odbiera sobie życie na znak protestu przeciwko władzom, które przez ponad 20 lat odmawiały wzięcia za nią odpowiedzialności.
73-letni Ya Weilin został znaleziony martwy w nieużywanym podziemnym garażu pod osiedlem, na którym mieszkał.
"Pisaliśmy do nich bez przerwy przez ostatnie 18 lat. Oni nigdy nie raczyli odpowiedzieć, ani razu, całkowicie nas ignorowali" - żalił się Ya w 2007 roku w wywiadzie dla katalońskiej telewizji TV3.
W nocy z 3 na 4 czerwca 1989 roku czołgi i wozy pancerne wjechały na centralny plac Pekinu, gdzie przez siedem tygodni demonstrowały tysiące chińskich studentów, domagających się demokratyzacji systemu. Armia chińska dokonała masakry. Nadal nie rozliczono winnych rzezi.

