Ostre starcia rozgorzały, gdy siły syryjskie otworzyły ogień do demonstrantów protestujących przeciwko reżimowi prezydenta Baszara el-Assada, zabijając jedną osobę - informuje z działaczy opozycji,
Narodowa Rada Syryjska (NRS), główne ciało skupiające syryjską opozycję, zażądała zwołania nadzwyczajnego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie gwałtownych zajść w Huli. Według NRS, zginęło tam 110 osób.
Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka potępiło wspólnotę międzynarodową i Ligę Arabską za brak reakcji na wydarzenia w Huli, nazywając je "współwinnymi masakry" w tym mieście - pisze agencja AFP. "Od południa mówimy o bombardowaniach i żaden obserwator, który jest Hims, się nawet nie ruszył", żeby to sprawdzić - mówił w piątek wieczorem szef Obserwatorium.
Rozlew krwi i represje w Syrii trwają mimo ogłoszonego na początku kwietnia przez wysłannika ONZ i Ligi Arabskiej Kofiego Annana zawieszenia broni i obecności w tym kraju ok. 150 obserwatorów ONZ.
Według Obserwatorium w wyniku trwającego od marca 2011 r. konfliktu zbrojnego między przeciwnikami prezydenta Assada a siłami rządowymi zginęło już około 11 tys. ludzi.

