"Pociski artyleryjskie i rakiety od godz. 3 nad ranem (godz. 2 czasu polskiego) bombardowały miasto z częstotliwością co minutę. Rastan został zniszczony" - poinformował przedstawiciel partyzanckiej Wolnej Armii Syryjskiej w tym mieście.
60-tysięczny Rastan znajduje się 25 km na północ od miasta Hims, stolicy prowincji (muhafazy) o tej samej nazwie.
W niedzielę wojska rządowe, wspierane przez czołgi, opanowały wioskę Tamanaa, w pobliżu miasta Hama, zamieszkaną przez sunnickich rebeliantów. Według Syryjskiego Obserwatorium ds. Praw Człowieka, wobec mieszkańców wioski zastosowano zasadę zbiorowej odpowiedzialności.
"Ponad połowa domów została spalona. Wiele osób rozstrzelano po aresztowaniu; inni, w tym kilka kobiet, zginęli podczas bombardowania" - głosi komunikat.
Wioska położona jest w centrum rejonu będącego jednym z ośrodków trwającego od 14 miesięcy powstania przeciwko rządom prezydenta Baszara el-Assada.
Rozlew krwi i represje w Syrii trwają mimo ogłoszonego przez wysłannika ONZ i Ligi Arabskiej Kofiego Annana miesiąc temu zawieszenia broni i obecności w tym kraju ok. 150 obserwatorów ONZ.
Według Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka w wyniku konfliktu zbrojnego między przeciwnikami prezydenta Baszara el-Assada a lojalnymi wobec niego siłami zginęło od marca 2011 roku ok. 11 tys. ludzi.
Według organizacji Human Rights Watch, wojska rządowe nadal dokonują arbitralnych aresztowań i bezprawnie przetrzymują aktywistów opozycji, w tym także lekarzy, którzy uczestniczyli w dystrybucji pomocy humanitarnej. Od początku obowiązywania planu, miano już zatrzymać co najmniej 780 osób.
"Sądzę, że plan Annana przeżywa kryzys i jeśli reakcja społeczności międzynarodowej będzie nadal słaba, to istnieje realne niebezpieczeństwo, że znajdziemy się w impasie" - powiedział w Rzymie Burhan Ghalioun, szef opozycyjnej Syryjskiej Rady Narodowej.
Konflikt syryjski zaczyna przenosić się na sąsiedni Liban, gdzie dochodzi do starć między członkami lojalnej wobec Assada mniejszości Alawitów i sunnickiej większości. Assad ma wciąż silną pozycję w tym kraju dzięki sojuszniczemu Hezbollahowi. Wojska syryjskie formalnie wycofały się z Libanu, po 29 latach, w 2005 r. pod naciskiem społeczności międzynarodowej.

