Borys Niemcow próbował przemówić do tłumów ale udało mu się jedynie wykrzyczeć "Nie jesteśmy niewolnikami Nie będziemy milczeć!", "Albo zostaniemy tutaj, albo jeszcze na sześć lat oddamy kraj w ręce oszustów i złodziei". Został zdjęty z podium i aresztowany. Z tłumu brutalnie wyniesiono znanego blogera Aleksjeja Nawalnego.
Przywódcy opozycji w ostatniej chwili zrezygnowali z organizowania wiecu i wezwali uczestników manifestacji do ogłoszenia bezterminowego siedzącego strajku. Policja uznała to za prowokację. Doszło do starć demonstrantów z policjantami.
Policja brutalnie wbiła się kordonem w manifestujących. Doprowadziła w ten sposób do podzielenia manifestacji na mniejsze grupki. Policjanci starli się z demonstrantami. Po obu stronach byli ranni.
Ludzie skandowali: "Hańba" oraz "Wolność!".
W akcji pacyfikacyjnej wzięło udział 14 tysięcy policjantów i sił specjalnych. Otoczyli pozostałych na miejscu demonstrantów, dzieląc ich na mniejsze grupy. Bardziej aktywnych uczestników wyprowadzali poza kordony policji do radiowozów.
Według niezależnych obserwatorów w akcji wzięło udział około 15 tys. osób. Organizatorzy liczbę uczestników manifestacji oszacowali na 20 tys. a policja - na 8 tys.
Policja utrzymuje, że protestujący próbowali również przedrzeć się przez jej kordony w kierunku Kremla. Twierdzi też, że interweniujący funkcjonariusze zostali obrzuceni butelkami, kamieniami i świecami dymnymi.
Z kolei opozycjoniści utrzymują, że policja utrudniała demonstrantom dostęp do placu Bołotnego.
Policja poinformowała, że Niemcow, Udalcow i Nawalny zostaną oskarżeni o zorganizowanie prowokacji i wzywanie do masowego naruszania porządku publicznego oraz że przeciwnko nim może zostać wszczęte śledztwo.
Antyputinowski "Marsz Milionów" przeszedł głównymi ulicami Moskwy. Manifestujący skandowali "Wolne Wybory!", "Rosja bez Putina", "Putin to nie nasz prezydent!", "Putin to złodziej!" i "Złodziej powinien siedzieć w więzieniu!".
Uczestnicy manifestacji zgromadzili się placu Bołotny, naprzeciwko Kremla, gdzie antyputinowska opozycja zwołała wiec.
Demonstranci twierdzą że zarówno ostatnie wybory parlamentarne i prezydenckie, które odbyły sie w Rosji zostały sfałszowane. Domagają się większej liberalizacji prawa wyborczego oraz przeprowadzenia ponownych wybrów jeszcze przed 2013 r.
Większość uczestników akcji miała przypięte do ubrań białe wstążki. Biały kolor jest symbolem protestów przeciwko sfałszowaniu grudniowych wyborów parlamentarnych na korzyść kierowanej przez Putina partii Jedna Rosja.
Uczestnicy demonstracji uznają zaplanowaną na 7 maja inaugurację prezydentury Władimira Putina za niezgodną z prawem. Ostrzegają że objęcie przez Putina urzędu to "zakamuflowana forma nielegalnego przejęcia władzy".
Policja interweniowała również w pobliżu placu Maneżowego, gdzie przeciwko powrotowi Putina na Kreml próbowały protestować inne grupy opozycjonistów. Swoją demonstrację zorganizowały pod hasłem "Nie wpuścimy złodzieja na Kreml". Jednym z jej elementów miało być rozbicie miasteczka namiotowego na placu Maneżowym.
"Kto nie poszedł na Bołotny i chciał iść na Maneżowy, niech idzie. Otwierajcie drugi front" - zachęcał w swoim mikroblogu na Twitterze z policyjnego aresztu Nawalny.
Policja zatrzymała około 30 osób.
Uroczystość zaprzysiężenia Putina na prezydenta odbędzie się w poniedziałek w południe.

fot.:screenshot z rt.com/ Na podwyższeniu Borys Nemcow próbujący przemówić do tłumu. Policja zaraz go aresztuje.

fot.:screenshot z rt.com/ Policja otoczyła manifestujących

fot.:screenshot z viesti.ru/ aresztowany znany bloger Aleksjej Nawalny

fot.:screenshot z rt.com/ Policja rozgania pozostałych manifestujących
