Amerykanie planują przerzucić ok. półtora tysiąca żołnierzy do prowincji Ghazni, gdzie w siłę rosną talibowie, wyparci przez wojska USA z południowych rejonów Afganistanu. Po tym wzmocnieniu siły amerykańskie liczebnie przewyższyłyby polski kontyngent. Polacy mieliby się skupić na zapewnieniu bezpieczeństwa w samym mieście Ghazni, Amerykanie zwiększyliby swoje siły w wysuniętych bazach Warrior i Giro.
"Jest to działanie planowe, uzgodnione w ramach sił ISAF (International Security Assistance Force). Zwiększony udział ilości amerykańskich żołnierzy, był uzgodniony ze stroną polską we wrześniu ubiegłego roku" - czytamy w komunikacie MON
"W ramach wspólnego, koalicyjnego systemu dowodzenia i kierowania nastąpi zmiana dyslokacji wojsk Sojuszu m.in.: w prowincji Wardak, Logar, Ghazni, Zabul. Za kilka miesięcy, planowane są na tych terenach działania operacyjne zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami, poczynionymi w ramach międzynarodowej koalicji. W wymiarze planowania operacyjnego oznacza to wzmocnienie i lepszą koordynację w procesie stopniowego przekazywania zobowiązań afgańskiemu wojsku i policji, w zakresie stabilizacji i utrzymania bezpieczeństwa. Nie zmienią się zasady dowodzenia. Wszyscy dowódcy podlegają wspólnemu natowskiemu dowództwu operacji."
"Planowane działania wpisują się w narodową strategię zakładającą obecność polskich żołnierzy na teatrze działań w Afganistanie i uwzględniającą stopniowe zmniejszanie stanów osobowych Polskiego Kontyngentu Wojskowego do roku 2014." - pisze MON w komunikacie

