"Między 19 grudnia w południe, kiedy ogłoszona została smutna informacja o śmierci Kim Dzong Ila, a środowym południem w sumie ponad pięć milionów obywateli zebrało się w Phenianie przed pomnikami i portretami" zmarłego wodza - twierdzi oficjalna agencja KCNA.
Oznacza to, że publicznie tylko w stolicy hołd Kim Dzong Ilowi oddała już jedna piąta mieszkańców kraju, którego ludność szacowana jest na 24 miliony.
Jednocześnie oficjalne media starają się oddać należne miejsce "wielkiemu i szanowanemu towarzyszowi" Kim Dzong Unowi, namaszczonemu na następcę ojca. Zapewniają, że kondolencje przekazywane przez zagranicznych przywódców są adresowane bezpośrednio do nowego przywódcy.
Agencja AFP podkreśla, że niespełna 30-letni Kim Dzong Un, najmłodszy syn dyktatora, jedynie przez trzy lata zdobywał doświadczenie u boku ojca i może być zdany na przywódców Partii Pracy i armii. Żałoba narodowa, która ma zakończyć się dzień po pogrzebie, planowanym na 28 grudnia, może zatem być jedynie wstępem do walki o władzę w Korei Płn.
Kondolencje po śmierci Kim Dzong Ila "niestosowne"
Rząd USA odrzucił możliwość przekazania oficjalnych kondolencji po śmierci północnokoreańskiego dyktatora Kim Dzong Ila. "W tym przypadku byłoby to niestosowne" - powiedziała rzeczniczka Departamentu Stanu Victoria Nuland.
Nuland poinformowała także, że USA nie podjęły jeszcze decyzji o przekazaniu Korei Północnej pomocy żywnościowej. Rozmowy w tej sprawie, prowadzone w ubiegłym tygodniu w Pekinie z północnokoreańskimi negocjatorami, nie przyniosły żadnego rezultatu. "Kolejne negocjacje w tej sprawie są konieczne, zwłaszcza w kwestii nadzoru nad rozdziałem tej pomocy w Korei Północnej" - stwierdziła rzeczniczka Departamentu Stanu.
Wcześniej szefowa amerykańskiej dyplomacji Hillary Clinton wyraziła "głębokie zaniepokojenie" sytuacją Koreańczyków z Północy po śmierci Kim Dzong Ila. Wyraziła także nadzieję, że nowe północnokoreańskie kierownictwo "obierze dla swojego narodu drogę pokoju, wypełniając zobowiązania Korei Północnej, poprawiając stosunki z sąsiadami i respektując prawa własnego narodu".
Zobacz jak Koreańczycy opłakują dyktatora!
