Swoje stanowisko Łukin przedstawił na konferencji prasowej w Moskwie. O gotowości Rosji do rozpatrzenia sprawy rehabilitacji ofiar Katynia mówił w piątek szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow.
- W propozycji rehabilitacji jest element przesady i nawet - proszę mi wybaczyć, gdyż mowa jest o tragedii - politycznej teatralności. Często mówią mi: „Zrehabilitujmy Kołczaka („biały” admirał rozstrzelany przez bolszewików)”; dobrze, zrehabilitujmy też Dymitra Samozwańca i tak dojdziemy do kodeksu Hammurabiego - oświadczył Łukin, którego cytują agencje ITAR-TASS i Interfax.
Według Łukina strona polska powinna porozumieć się z rosyjską, „w jaki sposób przewrócić tę stronicę historii, ale nie zapomnieć o tej tragedii”.
- W pełni popieram to, by polski rząd, polskie władze, polskie społeczeństwo porozumiały się z naszymi władzami, naszym społeczeństwem, w jaki sposób to wszystko godnie zamknąć - oznajmił.
Poproszony o doprecyzowanie, czy uważa prawną rehabilitację ofiar Katynia za potrzebną, rzecznik odparł, że jego zdaniem powinno to być raczej „wzajemne porozumienie między stronami”.
W miniony piątek minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow w wywiadzie dla rozgłośni radiowych Echo Moskwy, Głos Rosji i Radio Rosji oświadczył, że Rosja jest gotowa rozpatrzyć problem rehabilitacji ofiar Katynia. Szef dyplomacji powiedział też, że problemy poruszone w pozwach rodzin polskich oficerów, skierowanych do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, mogą zostać uregulowane na szczeblu międzyrządowym.
Wypowiedź Ławrowa we wtorek ostro skrytykował znany rosyjski publicysta telewizyjny Władimir Pozner, który określił ją jako „cyniczną” i „bezwstydną”.
- Czegoś nie zrozumiałem. W Katyniu rozstrzelano kilka tysięcy całkowicie niewinnych oficerów, jeśli - oczywiście - nie uważać za winę tego, że byli Polakami - oznajmił Pozner w swoim autorskim programie w państwowej telewizji Kanał 1.
Publicysta przypomniał, że Polska nie była w stanie wojny z ZSRR i że Armia Czerwona wkroczyła do wschodniej Polski pod hasłem obrony swoich sąsiadów.
- Szła na Zachód, póki nie spotkała się z niemieckimi wojskami. A jak się z nimi spotykała, urządzano parady – zauważył publicysta.
Pozner przypomniał, że „polscy oficerowie do niewoli trafili nie w wyniku działań wojennych - zostali po prostu schwytani”.
- Na wniosek Berii i - oczywiście - za zgodą Stalina zostali rozstrzelani. Co do jednego. Słowem, radzieckie kierownictwo popełniło absolutnie najcięższą zbrodnię. A teraz mówimy, że gotowi jesteśmy rozpatrzyć sprawę ich rehabilitacji - podkreślił rosyjski publicysta.
W jego ocenie „brzmi to bardzo dziwnie”.
- Być może, nie czekając na wyrok Trybunału w Strasburgu, już dawno należało zrehabilitować ich jako całkowicie niewinnych ludzi. A jednocześnie uznać tych, którzy kazali ich rozstrzelać, z Józefem Wissarionowiczem na czele, za zbrodniarzy. Może właśnie to należało rozpatrzyć? Nie ma granic ani cynizmu, ani braku sumienia – podkreślił rosyjski publicysta.