- Ogólny zarys tego, co należy zrobić, już jest. Nasza odpowiedź będzie tania, ale nadzwyczaj skuteczna. - mówi dziennikowi „Kommiersant” wysoko postawiony przedstawiciel Kremla.
Według urzędnika na Kremlu, „zamiary Amerykanów są coraz bardziej oczywiste: szykują się do budowy tarczy antyrakietowej i nie zamierzają brać pod uwagę naszej opinii w tej sprawie”.
Jak podkreśla urzędnik, „nawet jeśli stanie się cud i Amerykanie nagle postanowią dać jakieś gwarancje prawne, nas to już nie zadowoli - gwarancje te będą wszak obowiązywać przez pięć lat, a następny prezydent po Baracku Obamie może z nich przecież zrezygnować”.
Doradca prezydenta USA ds. Rosji Michael McFaul oświadczył w środę w Kongresie, że żądania Moskwy odnośnie obrony antyrakietowej nie mogą zostać przez Waszyngton spełnione, wobec czego negocjacje w tej sprawie utknęły w martwym punkcie.
McFaul, który ma zostać nowym ambasadorem USA w Rosji, dodał, że chodzi o żądanie, by USA podpisały prawnie wiążące gwarancje, iż amerykańska tarcza w Europie nie będzie stanowiła zagrożenia dla potencjału nuklearnego Rosji.
- Wystąpienie Michaela McFaula było ze strony USA pierwszym oficjalnym potwierdzeniem, że rozmowy na temat tarczy zabrnęły w ślepą uliczkę. W tych warunkach (...) Rosja zaczęła się szykować do długotrwałej konfrontacji - pisze „Kommiersant”.
