- Myślę, że jest to deptanie naszych konstytucyjnych praw. Mamy wszelkie prawo gromadzić się tutaj pokojowo. Oni zmieniają prawo twierdząc, że nam nie wolno leżeć w parku i nie możemy mieć namiotów, albo śpiworów - powiedział PAP jeden z uczestników protestu, Lech Szporer.
Demonstranci wezwali za pośrednictwem poczty elektronicznej, aby w piątek o szóstej rano (w południe czasu polskiego), na godzinę przed planowanym rozpoczęciem sprzątania, przyłączyli się do nich na znak solidarności ludzie sympatyzujący z protestem w celu zorganizowania wiecu i zapobieżenia przerwaniu manifestacji.
Właściciele parku domagają się, aby po jego wysprzątaniu nie zezwolić m.in. na leżenie na ławkach oraz przynoszenie tam mienia osobistego, w tym namiotów i śpiworów, a to właśnie robią tłumy koczujące w Zuccotti Park na Manhattanie już niemal od miesiąca w proteście przeciw nierównemu rozdziałowi bogactwa. Manifestacje nowojorskie rozszerzyły się na wiele miast amerykańskich, jak też kilka innych krajów.
Przedstawiciele firmy Brookfield Properties, do której należy Zuccotti Park, przybyli tam pod eskortą policji i powiadomili demonstrujących o zamiarze rutynowego uporządkowania okupowanych przez nich zapuszczonych terenów ponieważ pogorszyły się warunki sanitarne.
W reakcji na zapowiedź sprzątania, w czwartek podjęli się tego sami protestujący. Czyścili ławki, kamienne chodniki, a nawet przesadzali kwiaty. Wynajęli też specjalnie śmieciarkę.
Kierownictwo Brookfield Properties oświadczyło, że po piątkowym sprzątaniu zachęca wszystkich do odwiedzenia parku, ale zgodnie z przeznaczeniem obiektu.
Według komisarza policji nowojorskiej Raymonda Kelly, jego funkcjonariusze będą obecni podczas czyszczenia by zapewnić, że będzie miało spokojny przebieg.
- Po sprzątaniu, będą mogli wrócić, ale bez narzędzi, sprzętu, śpiworów - przestrzegł Raymond Kelly.
