W ataku talibskich rebeliantów na dzielnicę w centrum Kabulu, gdzie znajduje się m.in. ambasada USA i miejscowa siedziba NATO, zginęło 27 osób - wszyscy napastnicy, a także policjanci i cywile - podało w środę po południu dowództwo Sojuszu w Afganistanie.
Rebelianci rozpoczęli atak we wtorek po południu czasu miejscowego, kierując ogień rakietowy i maszynowy m.in. na ambasadę USA i siedzibę NATO, oraz przeprowadzili kilka zamachów samobójczych w zachodniej części miasta. Po 20 godzinach atak odparto, zabijając napastników.
Bezpośrednio z rąk afgańskich sił bezpieczeństwa śmierć poniosło siedmiu rebeliantów, a czterech zginęło w samobójczych wybuchach. Podczas ataku zginęło także 11 cywilów, z czego ponad połowa to dzieci, i pięciu policjantów - poinformował nowy dowódca sił NATO w Afganistanie gen. John Allen.
Podczas walk rannych zostało 31 osób, w tym sześciu żołnierzy NATO.
Po pierwszych atakach główny punkt oporu talibów znajdował się w budowanym jeszcze 12-piętrowym budynku. Jak podaje agencja Reutera, afgańskie siły bezpieczeństwa, wspierane przez śmigłowce bojowe NATO, piętro po piętrze odbijały budynek z rąk rebeliantów.
W połowie sierpnia zamachowcy samobójcy przeprowadzili atak na siedzibę British Council w Kabulu, zabijając dziewięć osób. Pod koniec czerwca rebelianci zaatakowali w stolicy Afganistanu hotel często odwiedzany przez obywateli państw zachodnich; zginęło wówczas 10 ludzi.
