We wtorek rano, przed budynkiem sądu stało ok. 70 osób, w tym działacze ZPB, bliscy dziennikarza, dziennikarze.
Członkowie ZPB trzymali w rękach gazety organizacji z portretem Poczobuta i dużym tytułem "Andrzej Poczobut z więzienia: "Nie złamią mnie".
Żona Poczobuta - Aksana powiedziała PAP, że przekazała rano paczkę do aresztu dla męża z dozwolonymi produktami żywnościowymi. - Zwykła paczka - jagody, cebula, coś do picia, rozpuszczalne potrawy z makaronem - powiedziała. Po raz ostatni Aksana Poczobut widziała się z mężem w areszcie 7 czerwca, przed rozpoczęciem procesu 14 czerwca.
Po obrońcach, według procedury, przysługuje oskarżonemu prawo wygłoszenia ostatniego słowa, a prokuratorowi - prawo repliki na tezy adwokatów. Sąd może ogłosić wyrok we wtorek, a może też wyznaczyć termin jego ogłoszenia na inny dzień.
Poczobut jest oskarżony z dwóch artykułów: o znieważenie i zniesławienie głowy państwa. Sprawa dotyczy ośmiu artykułów dziennikarza w „Gazecie Wyborczej”, jednego na opozycyjnym portalu internetowym Biełorusskij Partizan i jednego na prywatnym blogu. Proces toczy się przy drzwiach zamkniętych. Sąd odrzucił podczas kolejnych rozpraw wnioski obrony i oskarżonego o wezwanie świadków i ekspertów.
Największa opozycyjna gazeta białoruska "Narodnaja Wola" zastanawia się we wtorek, czy sprawa Poczobuta stanie się precedensem sądowym. Wskazywać na to mogą słowa prokuratora generalnego Białorusi Ryhora Wasilewicza, który niedawno w wywiadzie prasowym mówił o "wprowadzeniu porządku w internecie" - pisze "Narodnaja Wola".
W obronie Poczobuta wypowiadali się przedstawiciele Unii Europejskiej, Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE), polskie władze jak i politycy opozycji. Organizacja obrony praw człowieka Amnesty International uznała Poczobuta za więźnia sumienia.