Sytuacja ulegnie zmianie od trzeciego i czwartego etapu modernizacji tych instalacji po 2015 roku, kiedy tarcza będzie miała „do 300 rakiet przechwytujących” - oświadczył generał odpowiedzialny w sztabie za region Europy Wschodniej.
- To będzie prawdziwe zagrożenie na naszych strategicznych sił nuklearnych - dodał Tretiak podkreślając, że rejon działania amerykańskich rakiet przechwytujących stacjonujących w Polsce
będzie „bardzo blisko rosyjskich granic”.
Stany Zjednoczone i Polska w lipcu 2010 roku podpisały protokół w sprawie umowy dotyczącej przyjęcia przez Polskę elementów przyszłej amerykańskiej tarczy antyrakietowej w Europie, co irytuje Moskwę.
Kolejny etap tego projektu został osiągnięty 3 maja po podpisaniu porozumienia pomiędzy USA i Rumunią w sprawie rozmieszczenia elementów tarczy w tym kraju.
Moskwa, która chce by Waszyngton włączył ją do tego projektu lub wymaga przynajmniej udzielenia jej gwarancji, że instalacje te nie stanowią zagrożenia dla środków odstraszania nuklearnego, którymi dysponuje.
- Możemy mówić o współpracy wyłącznie, jeśli uda nam się otrzymać gwarancje dotyczące amerykańskiej tarczy. Same deklaracje nam nie wystarczą. Potrzebujemy umowy prawnej w odpowiedniej formie - podkreślił Trietiak, cytowany przez rosyjskie agencje.
Ze swojej strony szef Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej generał Nikołaj Makarow oświadczył, że projekt tarczy może doprowadzić do nowego wyścigu zbrojeń.
- Rosja będzie zmuszona podjąć szereg kroków, by stawić czoła tarczy i jestem pewien, że od tej pory zacznie się nowy wyścig zbrojeń, którego nikt nie potrzebuje. Deklaracje strony amerykańskiej, według których tarcza w Europie nie zagraża Rosji, są według nas, na razie, twierdzeniami bez okrycia - powiedział generał. Makarow.
Również prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew po raz kolejny ostrzegł w środę przed nową zimną wojną jeśli Stany Zjednoczone nie włączą Rosji do projektu obrony przeciwrakietowej.
Waszyngton zapewnia, że jego tarcza „nie jest skierowana przeciwko Rosji”.