„Nasz Dziennik” ustalił natomiast, że Ministerstwo ds. Sytuacji Nadzwyczajnych zaprzecza, jakoby w trakcie akcji ratunkowej zginął jeden z jego funkcjonariuszy.
Natychmiast po zdementowaniu informacji o śmierci rosyjskiego funkcjonariusza w smoleńsku internauci zaczęli spekulować, czy wiadomość nie była celową „wrzutką” i fałszywym przeciekiem, który miał uwiarygodnić i uzasadnić potrzebę niezwykle szybkiego pocięcia wraku TU-154M i przeniesienie go z miejsca katastrofy.