Przed sądem w niemieckim Mühlhausen trwa właśnie proces w tej bulwersującej sprawie.
Do zdarzenia doszło w sierpniu ubiegłego roku. 23-latek Issak N. podszedł do kobiety, która wracała z dworca do domu, chwycił ją za rękę i powiedział, że będą uprawiali seks. Przewrócił napadniętą na ziemię i zaczął ściągać jej spodnie. 28-latka wyrwała się i próbowała uciekać, ale złapali ją wspólnicy Issaka N. Napastnicy pobili kobietę i zabrali jej telefon komórkowy. Później Etiopczycy - wszyscy ubiegali się w Niemczech o azyl - zmusili swoją ofiarę do uprawiania seksu (w tym także analnego i oralnego).
Dwaj inni oskarżeni to 29-letni Medhani A. oraz 22-latek David T.
- mówił przed sądem prokurator.Ofiara została ściągnięta pod wiadukt. Zastraszono ją, by nie wzywała pomocy
Następnego dnia po zdarzeniu policja aresztowała wszystkich trzech gwałcicieli. Materiał genetyczny zabezpieczony przez mundurowych jest jednym z kluczowych dowodów w sprawie.
- zeznała przed sądem 28-latka.Każdy z nich zgwałcił mnie trzykrotnie
Dwóch z oskarżonych zaprzeczyło, by mieli oni cokolwiek wspólnego z tym bulwersującym zdarzeniem. Stwierdzili, że w czasie, gdy miało dojść do gwałtu, przebywali akurat w domu i wcześnie położyli się spać.
Sąd ma wkrótce wydać wyrok w tej sprawie.
To kolejne podobne zdarzenie w Zachodniej Europie, „ubogaconej kulturowo” przez uchodźców z państw afrykańskich i Bliskiego Wschodu.
Czytaj więcej: Gwałt transmitowali na żywo na Facebooku. To uchodźcy w Szwecji i ich obyczaje
Kulturowe ubogacanie w natarciu. „Uchodźcy” zgwałcili, dano im… odszkodowanie