Zrobili to zgodnie z tradycją Cerkwi, która 9 dnia po Wielkanocy obchodzi Radunicę - święto zmarłych. Tego dnia prawosławni chrześcijanie przychodzą na groby zmarłych z kawałeczkami pokarmów i wódką. Szanując tę tradycję, rodziny ofiar pojawiły się na poligonie w Butowie, zwanym Rosyjską Golgotą, w obecności duchownych i przedstawicieli władz Moskwy.
Uczestnicząca w uroczystym odczytaniu nazwisk ofiar stalinowskich represji Bella Gordiejko opowiedziała telewizji NTV, że jej ojca zabito za rzekome szpiegowanie na rzecz Polski. - Za szpiegowanie dla Polaków - tak napisali. Czytałam jego akta i nie znalazłam żadnych dowodów, że był szpiegiem. Jedyny jego kontakt z Polską to wynajmowany na Białorusi, niedaleko polskiej granicy, domek letniskowy - mówiła.
Według rosyjskich obrońców praw człowieka, liczba zamordowanych w Butowie może być większa niż oficjalnie podawane 20 tysięcy 765. Poligon strzelecki NKWD zamknięto bowiem dopiero w 1953 roku i nikt nie wie co się na nim działo.
Brygady, które rozstrzeliwały ludzi składały się z 12 osób. Zanim przechodzili do rozstrzeliwania, dostawali wiadro wódki. Nikt z katów nie dożył do 1945 roku. Dwóch popełniło samobójstwo, innych dwóch zmarło w szpitalu dla umysłowo chorych, ktoś inny zmarł na marskość wątroby. Reszta została rozstrzelana na tym samym poligonie w Butowie.