Iga Świątek rozpoczyna turniej w Stuttgarcie w nowej rzeczywistości – po raz pierwszy z Francisco Roigiem w roli trenera. Polka, która po nieudanym występie w Miami zdecydowała się na zmianę szkoleniowca, podkreśla, że nie oczekuje natychmiastowych efektów.
Iga Światek z nowym trenerem
To początek. Wciąż się poznajemy, ale idzie naprawdę niesamowicie. Udało mi się znaleźć nowego trenera dość szybko, co nie jest łatwe. A kiedy robi się to w środku sezonu, to dobrze jest mieć poczucie bezpieczeństwa. Dlatego cieszę się, że mogłam już spokojnie trenować z Franciscem na Majorce. Chciałam tam pojechać, bo znałam tamtejsze obiekty i kort. Wiedziałam, że wykonam solidną pracę bez żadnych dodatkowych rozpraszaczy
– mówiła na konferencji prasowej Świątek, zaznaczając, że najważniejsza jest poprawa gry i odbudowanie stabilności przed kluczową częścią sezonu na mączce.
Kilka dni spędzonych na Majorce, w Akademii Rafaela Nadala, miało pomóc jej wejść w nowy etap pracy – zarówno technicznie, jak i mentalnie. Sama Świątek przyznała, że obecność Nadala na treningach była dla niej ogromnym wyróżnieniem i dodatkową inspiracją.
To był prawdziwy zaszczyt móc go mieć na korcie. Szczerze mówiąc, nie miałam wielkich oczekiwań, bo wiem, że jest bardzo zajęty i ma mnóstwo rzeczy do robienia
– oceniła Świątek.
Roig, wieloletni współpracownik Nadala, szybko wskazał elementy wymagające korekty, co – jak podkreśla liderka polskiego tenisa – pozwoliło jej wyjść z „niekorzystnych schematów”. Świątek nie ukrywa jednak, że proces zmian wymaga czasu i cierpliwości.
Jeśli przez kilka miesięcy nie robisz czegoś dobrze, to nie jest tak, że obudzisz się następnego dnia i zrobisz to tak, jak trzeba. Staram się dać sobie czas. Francis też mnie do tego zachęca
– mówiła, dodając, że jej oczekiwania wobec samej siebie były ostatnio zbyt wysokie. W Stuttgarcie Polka zacznie od drugiej rundy, gdzie zmierzy się z Laurą Siegemund lub Wiktorią Tomową. Dla Świątek będzie to nie tylko powrót do rywalizacji, ale przede wszystkim test nowego kierunku, który obrała po trudnym początku sezonu.