Świątek zabrała głos po zwycięstwie. "Jestem z siebie dumna"
Na konferencję prasową Świątek przyszła z trofeum w kształcie dwóch skrzyżowanych rakiet i strun podtrzymujących piłkę. - Mam struny na Cincinnati - zażartowała.
- Droga w tym sezonie była wyboista. Zdobycie trofeum, wygrana z najlepszymi zawodniczkami wiele dla mnie znaczy. Jestem z siebie dumna i bardzo szczęśliwa
- powiedziała Świątek.
Od poprzedniego wygranego przez Polkę turnieju w Seulu minęło blisko 11 miesięcy. Czy nie ciążył jej ten fakt?
- Czasami byłam niecierpliwa i przez cały sezon szukałam tego (zwycięstwa). W końcu skupiłam się na ciężkiej pracy, a to jest najważniejsze. W tym tygodniu mój tenis wreszcie zaskoczył
– odpowiedziała.
Podczas turnieju Świątek czuła wsparcie kibiców, za co podziękowała.
- Słyszałam, że w Toronto jest duża polska społeczność, ale nie zdawałam sobie sprawy, że aż tak duża. Połowa stadionu była prawdopodobnie polska. Doceniam to, dostawałam dodatkową energię - podkreśliła.
"Trzeba skupić się na sobie"
Dziennikarze dopytywali się o jej słowa bezpośrednio po meczu z Rybakiną, że odczuwała złość. Co ją złościło?
- Niesprawiedliwe osądy. Trzeba po prostu skupić się na sobie. Nie jest łatwo to zrobić, ale najlepszą rzeczą dla mnie w tych dwóch tygodniach było to, że mogłam to odpuścić. Złość pojawiła się dopiero po tym, jak wygrałam. Podczas turnieju byłam skupiona. Ciężko pracowałam, żeby odciąć od siebie cały ten hałas - wyjaśniła.
Z kolei Rybakina przyznała, że rozegrała słabszy mecz.
- Nie grałam wystarczająco agresywnie i nie grałam z (wystarczającą) energią. Wszyscy wiemy, że Iga jest waleczna i potrafi biegać w lewo i prawo znacznie dłużej ode mnie
- oceniła reprezentantka Kazachstanu.
Świątek wywalczyła 26. tytuł w karierze, a 12. w turniejach WTA 1000, które randze ustępują tylko Wielkim Szlemom.
Dla obu tenisistek turniej w Toronto był pierwszym po nieudanym dla nich Wimbledonie. Obie bowiem wielkoszlemowe zmagania na londyńskiej trawie w przeszłości wygrywały, ale tym razem odpadły już w trzeciej rundzie i mogły udać się na krótkie wakacje.
Polka w trakcie kariery przegrała tylko pięć meczów o tytuł, a zaledwie jeden z ostatnich 14. Rybakina w finałach ma bilans 13-13. W najbliższym notowaniu rankingu Świątek awansuje na piąte miejsce. Rybakina nadal będzie druga, z niewielką stratą do prowadzącej Białorusinki Aryny Sabalenki.
Obie teraz czeka szybka podróż do Cincinnati, gdzie w czwartek rozpoczął się kolejny turniej rangi 1000. Jako rozstawione zawodniczki udział z nim zaczną od drugiej rundy.
Polka będzie broniła tytułu sprzed roku i tym samym wywalczonych wówczas 1000 punktów.