Janusz Milewski: Sukces Kacpra Tomasiaka na igrzyskach olimpijskich w Mediolanie odbił się szerokim echem. Tymczasem ostatnie miesiące dla polskich skoczków nie były udane, Kamil Stoch powoli kończy karierę, a Biało-czerwoni nie imponowali wynikami w Pucharze Świata.
Łukasz Rutkowski: Wynik Kacpra jest historyczny. Jeżeli chodzi o jego trzy medale na igrzyskach, to jest niesamowita sprawa. Natomiast jeżeli chodzi o zaplecze, ja jestem spokojny. Siedzę w tym na co dzień, więc widzę, jakie mamy talenty. Tylko musi nastąpić zmiana pokoleniowa. Jest paru zawodników, którzy za dwa–trzy lata mogą stworzyć mocną kadrę.
Którzy z młodych zawodników zwracają dziś szczególną uwagę?
Dawid Dzioboń to bardzo utalentowany chłopak. W tym roku kończy 18 lat. Jeszcze niedawno rywalizował w grupie z Kacprem Tomasiakiem. Kacper był pierwszy, Dawid był trzeci. Mam nadzieję, że niedługo dołączy do Kacpra i będą razem rywalizować. Inne nazwiska warte wymienienia w mojej grupie to Miłosz Malarz, który bardzo dobrze skacze, i z młodszych chłopaków Jasiu Malczewski. Mamy mocne zaplecze, chociaż niektórzy dziennikarz próbują nakręcać atmosferę, że jest inaczej. Jest też brat Kacpra, jest Obtułowicz... mamy zawodników.
Jak wygląda obecnie Pana praca z młodymi skoczkami? Ilu zawodników trenuje Pan na co dzień?
Trenuję cały czas, mam jedenastkę chłopaków w klubie i paru takich, którzy się naprawdę wyróżniają. Oprócz tych moich, także w innych klubach są zawodnicy z rocznika 2007, 2008, którzy za parę lat mogą godnie zastąpić zawodników, którzy powoli kończą kariery i utrzymać skoki w Polsce na wysokim poziomie.
Jak wcześnie młodzi zawodnicy trafiają pod Pana skrzydła?
Do mnie trafiają młodzi zawodnicy, którzy mają nawet pięć czy sześć lat. Większość chłopaków, którzy u mnie trenują, u mnie zaczynali. Ja trenuję do juniora, a później chłopaki pójdą do kadry.
Wspomniał Pan jednak o trudnościach finansowych. Jak duży to problem?
Teraz jest gorzej. Jest bardzo ciężko pozyskać środki dla chłopaków. Od dwóch lat jest bardzo ciężko prowadzić klub, ale staram się jak mogę. Są problemy ze środkami publicznymi, wcześniej tak nie było. Być może chodzi o zmianę rządzących, zmianę ludzi na stanowiskach. Nie wiem, czym jest to spowodowane, ale jest ciężej. Kibice skoków zawsze mogą nas jednak wspomóc rozliczając podatki, bo jesteśmy organizacją pożytku publicznego (KRS: 0000672637)
Jak ocenia Pan występ polskiej drużyny w konkursie mikstów?
Jeżeli chodzi o miksta, to jedenaste miejsce jest na pewno rozczarowaniem. Oceniałem, że drużyna będzie walczyć o miejsca 6–8. Trzeba jednak przyznać, że dziewczyny trenując z Marcinem Bachledą podniosły swój poziom. Ania Twardosz punktuje w Pucharze Świata, a Pola jest jeszcze bardzo młoda i musi spokojnie trenować. Będzie lepiej, a ta fala hejtu wobec niej nie jest potrzebna. Ta sytuacja pokazuje także, że nie potrzeba nam zagranicznych trenerów.
W ostatnich miesiącach pojawiało się sporo krytyki wobec trenera kadry z powodu słabych wyników Polaków w Pucharze Świata...
Maciej Maciusiak był mocno krytykowany, ale trenera rozlicza się po sezonie. Czasami na wyniki trzeba poczekać. Czasami rok, czasami dwa, albo trzy. To super, że teraz mamy medale na igrzyskach. Sukcesy Kacpra na pewno są kołem napędowym dla młodych skoczków i potwierdzeniem, że muszą dalej robić swoje.
A jak widzi Pan najbliższą przyszłość Kacpra Tomasiaka, czy będzie powtarzał dobre wyniki?
Igrzyska rządzą się swoimi prawami, ale jeżeli zejdzie ciśnienie z innych zawodników, to myślę, że Kacper, który na igrzyskach występował bez takiej presji, pewnie będzie na miejscach w pierwszej dziesiątce Pucharu Świata.