Decyzja FIVB o przywróceniu Rosji do międzynarodowych rozgrywek wywołała ogromne poruszenie w siatkarskim świecie. Głos zabrał prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej Sebastian Świderski, który w rozmowie z Polsatem Sport podkreślił, że nie zamierza narzucać reprezentantom żadnego stanowiska w sprawie potencjalnych meczów z Rosją.
Rosja wraca jak gdyby nigdy nic
Nie będę zmuszał zawodników, że mają bojkotować takie mecze, ale też nie będę ich zmuszał do grania
– powiedział Świderski, zaznaczając, że decyzja musi należeć do samych siatkarzy.
Prezes PZPS zwrócił uwagę, że kontrowersje nie kończą się na samym dopuszczeniu Rosjan do rywalizacji. FIVB zdecydowała bowiem, że „Sborna” zachowa wszystkie punkty rankingowe zdobyte przed zawieszeniem. To oznacza, że Rosja automatycznie wraca do światowej czołówki, a nawet może… wskoczyć na pierwsze miejsce.
Decyzja o przywróceniu punktów rankingowych jest kuriozalna, bo wychodzi na to, że lepiej było nie grać przez cztery lata i awansować w rankingu, niż walczyć w turniejach i zdobywać punkty. To przedziwna decyzja
– nie ukrywa Świderski.
Prezes PZPS wskazał, że sytuacja może doprowadzić do absurdalnego scenariusza. "Może dojść do tego, że po przyszłym tygodniu Ligi Narodów Rosjanie awansują na pierwsze miejsce bez gry, bo Polska czy Włochy przegrywając tracą po kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt punktów, a zyskują tylko cząstkowe zdobycze." Świderski zapowiedział, że PZPS będzie rozmawiać z FIVB w tej sprawie.