Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Sport

Polka zapisała się w historii igrzysk! Marzenie się spełniło

Klaudia Adamek przeszła drogę od olimpijskiej sprinterki do bobsleistki i jako pierwsza Polka w historii wystąpiła zarówno na letnich, jak i zimowych igrzyskach. Adamek w Mediolanie tworzy duet z Lindą Weiszewski i pisze nowy rozdział polskiego sportu.

Klaudia Adamek – jedna z najszybszych polskich sprinterek – w 2024 roku zamieniła bieżnię na tor lodowy. Dziś jest pierwszą Polką, która wystąpiła zarówno na letnich, jak i zimowych igrzyskach. W Cortinie d’Ampezzo startuje w dwójkach bobslejowych z Lindą Weiszewski.

Marzenie o igrzyskach stało się rzeczywistością

Przejście z lekkoatletyki do bobslejów nie jest ewenementem. Podobną drogę przeszła m.in. Amerykanka Lolo Jones, która po igrzyskach w Londynie dołączyła do kadry bobslejowej USA i zdobyła medale mistrzostw świata. Adamek przyznaje, że spotkanie z Jones dodało jej odwagi do zmiany dyscypliny.

Jako mała dziewczynka marzyłam o igrzyskach. To się spełniło, choć szkoda, że nie awansowałyśmy do finału. Jestem zadowolona ze swojej kariery lekkoatletycznej. Sport dał mi bardzo wiele. Jestem wdzięczna za wszystko czego się nauczyłam, co zobaczyłam i czego doświadczyłam. Lekkoatletyka bardzo mnie rozwinęła. Jestem usatysfakcjonowana z tego, co osiągnęłam

- mówi Adamek.

Najlepszy sezon w karierze sprinterskiej Polki przypadł na 2021 rok, gdy biła rekordy życiowe i wystąpiła w sztafecie 4×100 m na igrzyskach w Tokio. Później przyszły jednak słabsze lata, brak powołań na najważniejsze imprezy i narastające problemy zdrowotne oraz psychiczne. We wrześniu 2023 roku trener Ryszard Sadkowski zaproponował jej przejście do bobslejów. Początkowo odmówiła, licząc na kwalifikację do igrzysk w Paryżu. Gdy zimą 2024 roku kolejne starty kończyły się rozczarowaniem, wróciła do rozmów. W kwietniu otrzymała pierwsze powołanie do kadry bobslejowej.

Trudne początki w bobslejach

Pierwszy zjazd zapamięta na długo – trener Dawid Kupczyk zapomniał dać jej sygnał do hamowania, a brak sił po mocnym trzymaniu rur sprawił, że niewiele brakowało do wypadnięcia z toru.

Wtedy jeszcze do końca nie wiedziałam, co robić w bobsleju. Miałam się szybko przygotować i rozgrzać. Ubrałam kask, kombinezon i kewlar, który chroni nas przed oparzeniem w razie wypadku. Zjechaliśmy z trenerem. Nie czułam lęku i stresu. Trener jednak zapomniał dać mi wyraźny sygnał, że mam hamować. Usłyszałam jakieś krzyki, próbowałam hamować, ale podczas przejazdu tak mocno trzymałam się metalowych rur, że zabrakło mi sił. Niewiele brakowało, a wypadlibyśmy z toru prosto do lasu 

- wspomina.

Mimo tamtej przygody Adamek szybko odnalazła się w nowej roli. W listopadzie 2025 roku polska dwójka testowała nowy tor olimpijski w Cortinie, który wciąż przypominał plac budowy.  Największym sukcesem duetu Adamek–Weiszewski pozostaje ósme miejsce w Pucharze Świata w Innsbrucku. Polka liczy, że podobny wynik na igrzyskach będzie realny, choć – jak przyznaje – każdy marzy o medalu. Nie wyklucza powrotu do sprintu i walki o igrzyska w Los Angeles 2028, ale na razie całą uwagę skupia na starcie we Włoszech.

Źródło: pap, niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane