Klaudia Adamek – jedna z najszybszych polskich sprinterek – w 2024 roku zamieniła bieżnię na tor lodowy. Dziś jest pierwszą Polką, która wystąpiła zarówno na letnich, jak i zimowych igrzyskach. W Cortinie d’Ampezzo startuje w dwójkach bobslejowych z Lindą Weiszewski.
Marzenie o igrzyskach stało się rzeczywistością
Przejście z lekkoatletyki do bobslejów nie jest ewenementem. Podobną drogę przeszła m.in. Amerykanka Lolo Jones, która po igrzyskach w Londynie dołączyła do kadry bobslejowej USA i zdobyła medale mistrzostw świata. Adamek przyznaje, że spotkanie z Jones dodało jej odwagi do zmiany dyscypliny.
Jako mała dziewczynka marzyłam o igrzyskach. To się spełniło, choć szkoda, że nie awansowałyśmy do finału. Jestem zadowolona ze swojej kariery lekkoatletycznej. Sport dał mi bardzo wiele. Jestem wdzięczna za wszystko czego się nauczyłam, co zobaczyłam i czego doświadczyłam. Lekkoatletyka bardzo mnie rozwinęła. Jestem usatysfakcjonowana z tego, co osiągnęłam
- mówi Adamek.
Bobsleje
— Sporty Olimpijskie - Łukasz Gagaska (@Igrzyska2024) February 20, 2026
Linda Weiszewski i Klaudia Adamek już po pierwszym ślizgu w rywalizacji bobslejowych dwójek.
Możemy ogłosić oficjalnie: Klaudia Adamek to pierwszy polski sportowiec, który wystąpił na Letnich i Zimowych Igrzyskach Olimpijskich.#MilanoCortina2026
📸 Instragram pic.twitter.com/ibFqHcd6iF
Najlepszy sezon w karierze sprinterskiej Polki przypadł na 2021 rok, gdy biła rekordy życiowe i wystąpiła w sztafecie 4×100 m na igrzyskach w Tokio. Później przyszły jednak słabsze lata, brak powołań na najważniejsze imprezy i narastające problemy zdrowotne oraz psychiczne. We wrześniu 2023 roku trener Ryszard Sadkowski zaproponował jej przejście do bobslejów. Początkowo odmówiła, licząc na kwalifikację do igrzysk w Paryżu. Gdy zimą 2024 roku kolejne starty kończyły się rozczarowaniem, wróciła do rozmów. W kwietniu otrzymała pierwsze powołanie do kadry bobslejowej.
Trudne początki w bobslejach
Pierwszy zjazd zapamięta na długo – trener Dawid Kupczyk zapomniał dać jej sygnał do hamowania, a brak sił po mocnym trzymaniu rur sprawił, że niewiele brakowało do wypadnięcia z toru.
Wtedy jeszcze do końca nie wiedziałam, co robić w bobsleju. Miałam się szybko przygotować i rozgrzać. Ubrałam kask, kombinezon i kewlar, który chroni nas przed oparzeniem w razie wypadku. Zjechaliśmy z trenerem. Nie czułam lęku i stresu. Trener jednak zapomniał dać mi wyraźny sygnał, że mam hamować. Usłyszałam jakieś krzyki, próbowałam hamować, ale podczas przejazdu tak mocno trzymałam się metalowych rur, że zabrakło mi sił. Niewiele brakowało, a wypadlibyśmy z toru prosto do lasu
- wspomina.
Mimo tamtej przygody Adamek szybko odnalazła się w nowej roli. W listopadzie 2025 roku polska dwójka testowała nowy tor olimpijski w Cortinie, który wciąż przypominał plac budowy. Największym sukcesem duetu Adamek–Weiszewski pozostaje ósme miejsce w Pucharze Świata w Innsbrucku. Polka liczy, że podobny wynik na igrzyskach będzie realny, choć – jak przyznaje – każdy marzy o medalu. Nie wyklucza powrotu do sprintu i walki o igrzyska w Los Angeles 2028, ale na razie całą uwagę skupia na starcie we Włoszech.