Polityczny wątek mundialu w ostatnich tygodniach przed rozpoczęciem imprezy przyćmił wątki sportowe. Najwięcej mówi się o nieludzkim traktowaniu zagranicznych pracowników, w tym tych, którzy przygotowywali turniejową infrastrukturę. Głośno jest też o dyskryminacji mniejszości seksualnych. W myśl katarskiego prawa homoseksualizm jest nielegalny i karany.
Wczoraj pod naciskiem Kataru FIFA niespodziewanie zdecydowała o „usunięciu punktów sprzedaży piwa z obrzeży stadionów”. Dodajmy, że goście odwiedzający Katar nie mogą wwozić alkoholu, nawet zakupionego w strefach wolnocłowych, a większość nie może kupować alkoholu w jedynym w kraju sklepie monopolowym. Mogą go tam nabywać jedynie osoby posiadające specjalne zezwolenie i tylko w określonych limitach.
Ale Infantino - wcześniej przyjaźniący się z Putinem (ostatni mundial odbył się właśnie w Rosji) - wygłosił tyradę w obronie katarskich szejków-miliarderów. Atakując przy tym... Europejczyków.
"Te pełne uprzedzenia moralne kazania to zwykła hipokryzja. My, Europejczycy, wyrządziliśmy przez ostatnie 3000 lat tyle krzywd, że powinniśmy za nie przepraszać przez kolejne 3000 lat, zanim zaczniemy prawić komukolwiek moralne kazania"
- powiedział na konferencji prasowej w Ar-Rajjan Infantino, który kieruje FIFA od 2016 roku i jest jedynym kandydatem przed wyborami w 2023.
Dodał, że światowa piłkarska centrala była jedną z nielicznych organizacji, które... zatroszczyły się o los pracowników w Katarze.
"Która spośród wielkich firm zarabiających miliardy w Katarze zajęła się tą kwestią? Żadna, bo zmiana przepisów wiązałaby się z mniejszym dochodem. My to zrobiliśmy. Dlaczego nikt nie zwraca na to uwagi?"
- dopytywał.
Prezydent FIFA nie ma wątpliwości, że przedstawiciele środowiska LGBT+, którzy przyjadą wspierać swoje drużyny w mistrzostwach świata, nie mają się czego obawiać.
"Władze Kataru dały mi gwarancję, że wszyscy są mile widziani. Niezależnie od religii, koloru skóry czy orientacji seksualnej. Jeśli ktoś mówi co innego, nie jest to opinia tego kraju ani FIFA"
- zaznaczył.
Odniósł się też do piątkowej decyzji FIFA i organizatorów o cofnięciu pozwolenia na sprzedaż piwa wokół stadionów. Początkowo miała być dozwolona, teraz alkohol spożywać będzie można wyłącznie w strefach kibica i wybranych lokalach.
"Osobiście uważam, że kibice są w stanie wytrzymać trzy godziny bez piwa, także we Francji, Hiszpanii czy Szkocji" - skomentował Infantino.
Jego zdaniem rozpoczynający się w niedzielę mundial ma potencjał, by być "najlepszym w historii".
"Dziś utożsamiam się z Katarczykami, z Arabami, z Afrykanami. Dziś utożsamiam się z homoseksualistami, niepełnosprawnymi, z pracownikami-imigrantami. Sam jestem synem imigrantów i wiem, co to znaczy być dyskryminowanym i prześladowanym. Jako dziecko byłem dyskryminowany w Szwajcarii, bo byłem rudy i miałem piegi. Byłem Włochem i słabo mówiłem po niemiecku"
- wspominał Infantino.
W meczu otwarcia reprezentacja gospodarzy zmierzy się z Ekwadorem. Finał zaplanowano na 18 grudnia.