Firma Lukasa Podolskiego to jedyny chętny do zakupu ekstraklasowego Górnika od miasta. – Jest wiele pytań. Są długi, pozostaje kwestią negocjacji, kto ma je spłacić – powiedział grający wciąż w Zabrzu 40-letni napastnik.
Podolski może kupić Górnika Zabrze
Zobaczymy, jak to pójdzie dalej. Musi się wszystko zgadzać, nie można wziąć klubu z długami, cała odpowiedzialność na siebie i szukać pieniędzy, zamiast rozwijać Górnika. Trzeba wszystko przeliczyć, pomyśleć, czy to w ogóle ma sens. To nie będzie tak, że zostaje się właścicielem Górnika i na drugi dzień on będzie mógł pozwolić sobie na wielkie transfery i zagra o Ligę Mistrzów. Moim zdaniem tak szybko to nie pójdzie. Potrzeba cierpliwości. Jeśli będę właścicielem, to najpierw klub musi być czysty, na zero, bez długów. To nie jest zabawa. Nie jesteśmy od tego, żeby spłacać długi, które powstały nie z naszej winy
– ocenił 130-krotny reprezentant Niemiec.
Podolski gra w zabrzańskich barwach piąty sezon. Wcześniej występował m.in. w 1. FC Koeln, Bayernie Monachium, Arsenalu Londyn i Galatasaray Stambuł. Zwrócił uwagę, że chciałby odpolitycznienia Górnika.
Ja sobie życzę, by klub nie był polityczny, miejski. Każda kampania wyborcza toczy się na „plecach” klubu. Myślę, patrząc na to miasto, że jest tam tyle do zrobienia. Zabrze musi się rozwinąć, a klub stoi na nogach. Ma długi, ale jest stadion, boiska treningowe, nowi ludzie, wszystko powoli idzie do przodu.
Podkreślił, że konieczne jest porozumienie na temat spłaty długów Górnika. "Chodzi też o to, jak będzie wyglądała umowa ze stadionem, za który jako klub płacimy dużo. Są różne pytania, trzeba usiąść i negocjować. Potrzeba trochę czasu. To jest jak z samochodem, nie można go najpierw kupić, a potem zobaczyć, że wszystko jest do remontu. Nie jestem zniechęcony, chcę pomóc, ale wszystko musi się zgadzać. Może inni chętni się wycofali, kiedy zobaczyli dokumenty?" – powiedział.
Poldi zostanie prezesem w Górniku?
Przyznał, że nie ma problemu z tym, by Górnik pozostał własnością samorządu, jeśli ten będzie w stanie utrzymać klub.
Kiedy za rok skończę grać, mogę dalej być w klubie jako prezes i pomagać w jego rozwoju, ściągać sponsorów i piłkarzy, tak jak teraz. Można pogadać. To nie jest tak, że jeśli nie zostanę właścicielem, to się obrażę i wyjadę. Nie wiem tego do końca, ale moim zdaniem miasto przez parę lat nie dołożyło nic do klubu. Ani na obozy, ani na transfery. To wszystko nasza praca. Z takim bagażem tego nikt nie weźmie.
Podkreślił, że gdyby nie wpływy z transferów, klub by nie przetrwał. Przyznał, że grając w Górniku przez minione lata więcej pieniędzy do niego włożył, niż w nim zarobił. Zawodnik jest od lat biznesmenem, prowadzi m.in. sieć lokali gastronomicznych w Niemczech, otworzył też niedawno restaurację w centrum Zabrza.
Samorząd zamierza sprzedać wszystkie swoje udziały w klubie, z wyjątkiem jednej, „złotej” akcji. Miasto zastrzegło zmiany nazwy klubu i jego siedziby oraz zachowanie prawa do powołania i odwołania jednego członka rady nadzorczej spółki.
Sprzedaż akcji Górnika przez gminę ciągnie się od wielu miesięcy. W kwietniu 2024, na ostatniej sesji poprzedniej kadencji, radni nie zajęli się uchwałą o wyrażeniu zgody na zbycie akcji. Ze zleconej wtedy przez samorząd wyceny wynikało, że całość akcji Górnika jest warta ok. 8 mln złotych.