Lechici po dwóch porażkach z Crystal Palace i Bayerem Leverkusen po 0:4, w 3. kolejce LE wywalczyli pierwszy punkt i opuścili też ostatnie miejsce w tabeli. Mecz z Sunderlandem rozpoczął się jednak dla nich fatalnie, bo już w drugiej minucie stracili gola po nieporozumieniu bramkarza Mateusza Lisa i Michała Gurgula.
- Jesteśmy ambitni i nie wpadamy w samozadowolenie po takim remisie, choć rywal był z najwyższej półki. Mamy mieszane uczucia, mieliśmy swoje szanse i w ekstraklasie zwykle je wykorzystujemy, piłka wpada do bramki. Byliśmy też dobrze zorganizowani w defensywie, nie licząc tego pierwszego błędu. Jeden punkt, pierwszy punkt i to w Lidze Europie, więc bardzo go szanujemy – podkreślił Murawski.
Pomocnik Daniel Hakans też czuł mały niedosyt, ale zaznaczył, że remis wydaje się być sprawiedliwym rezultatem.
- Po tym, jak strzeliliśmy gola na 1:1, miałem uczucie, że możemy zakończyć ten mecz zwycięstwem. Ale trzeba zaznaczyć, że obie strony miały dużo okazji i to była kwestia tego, kto będzie bardziej skuteczny, ten zgarnie trzy punkty. Żadna z drużyn tego nie dokonała i może ten remis jest sprawiedliwy
– ocenił.
Fin też miał znakomitą sytuację przy stanie 0:1, ale fatalnie zachował się, będąc sam na sam z bramkarzem rywali. Posłał piłkę jednak kilka metrów obok słupka.
- To była bardzo dobra szansa na zdobycia bramki, ale podjąłem bardzo złą decyzję. Nie ukrywam, że byłem mocno rozczarowany tą sytuacją. Miałem chyba za dużo czasu i zastanawiałem się, czy strzelić lewą, czy prawą nogą. Czasami podejmujemy lepsze decyzje, gdy wszystko dzieje się bardzo szybko
– wspomniał.
Murawski natomiast zwrócił uwagę, że zespół też okazał się mocny od strony mentalnej i nie załamał się niepowodzeniem na samym początku spotkania.
- Były różne momenty w Europie, gdy nie mogliśmy się odbić od dna i wstać z kolan. Cieszy nas to, że reakcja była pozytywna i nie wpadliśmy w dołek, że straciliśmy bramkę. W tym meczu to nam się udało. Ważne jest też to, że gdy coś nie funkcjonowało na boisku, to potrafiliśmy to zmienić, porozmawiać i wrócić do takiej gry, która przynosiła nam korzyści
– podsumował.
Najbliższe dwa mecze w Lidze Europy mistrz Polski zagra na wyjeździe – z Benficą Lizbona (5 listopada) i belgijskim Royale Union Saint-Gilloise (26 listopada). Natomiast już w niedzielę drużynę Nielsa Frederiksena czeka pojedynek o ligowe punkty z Legią w Warszawie.