Lech Poznań przed tygodniem wygrał z mistrzem Danii 4:1 i wydawało się, że kibice o rewanż na Bułgarskiej mogą być spokojni. Piłkarze Aarhus najwyraźniej mieli inną opinię na ten temat. Początek wprawdzie był dla Kolejorza obiecujący, a gdy arbiter podyktował dla gospodarzy rzut karny można się było spodziewać, że wszystko przebiegnie zgodnie z planem.
Dziurawa obrona Lecha Poznań
Niestety sędzia po analizie VAR wycofał się z tej decyzji, a później było tylko gorzej. Duńczycy wykorzystywali w zasadzie każdą okazję i nieporadność gospodarzy w grze obronnej i sensacyjnie doprowadzili do dogrywki. Kompromitacja Lecha wisiała w powietrzu, ale w dogrywce rezerwowy Filip Jagiełło wreszcie dał fanom mistrzów Polski powód do radości.
Co tutaj się dzieje? Nie do wiary...
— TVP SPORT (@sport_tvppl) July 29, 2026
Lech Poznań traci trzeciego gola.
🔴 📲 OGLĄDAJ #LPOAGF ▶ https://t.co/ekR0TS0X2A pic.twitter.com/bIyMRowRG7
Szczęście trwało raptem pięć minut, bo nastoletni Tomas Kristjansson z ogromną łatwością wszedł w pole karne Lecha i strzelił nie do obrony dla Mateusza Lisa.
Filip Jagiełło dał Lechowi nadzieję...
Niestety chwilę później Aarhus wyrównał stan rywalizacji.
Znów remis w dwumeczu.
🔴 📲 OGLĄDAJ #LPOAGF ▶ https://t.co/ekR0TS0X2A pic.twitter.com/6rdcNuYXil — TVP SPORT (@sport_tvppl) July 29, 2026
Rozpoczęła się druga część dogrywki, Kolejorz wreszcie nacierał coraz bardziej zdecydowanie próbując rozstrzygnąć sprawę awansu przed rzutami karnymi. Okazje były, ale wynik dwumeczu już się nie zmienił - 5:5 - i konieczne okazały się rzuty karne. Te lepiej strzelali mistrzowie Danii.
Lech Poznań - Aarhus GF 1:4 po dogrywce. Pierwszy mecz 4:1. Karne: 3:4
Bramki: F. Jagiełło 95' - T. Bech 32', K. Arnstad 55' [k], F. Tingager 75', T. Kristjansson 100'