Były reprezentant Polski Jacek Bąk bardzo ostro ocenił postawę Lecha Poznań po pierwszym meczu z KI Klaksvik w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Europy. Kolejorz wygrał u siebie tylko 1:0, a styl gry mistrza Polski wywołał poważne obawy przed rewanżem na Wyspach Owczych.
Męczarnie mistrza Polski
W normalnych warunkach Lech Poznań nie powinien mieć żadnego problemu z odniesieniem zwycięstwa z taką drużyną, jak Klaksvik. Jeśli polski klub jedzie na Wyspy Owcze i drżymy o jego awans, to nie jest to dobry znak. Jak znowu odpadną, to będzie kompletna tragedia
– powiedział Bąk w rozmowie z WP SportoweFakty.
Yannick Agnero, Lech wygrywa 1-0 z Klaksvik. pic.twitter.com/QeovXTO02E
— AmerykaPL (@PLAmeryka) August 6, 2026
Ekspert przypomniał również, że wciąż żywe są konsekwencje kompromitującej porażki z Aarhus GF w eliminacjach Ligi Mistrzów. Lech wygrał w Danii aż 4:1, ale w rewanżu przegrał 1:4 i odpadł po rzutach karnych. "Ta porażka wciąż w nich siedzi" – ocenił Bąk.
Pierwszy mecz z rywalem z Wysp Owczych pokazał, że Lech ma ogromne problemy z przełamywaniem nisko ustawionej defensywy rywala. Kolejorz stworzył kilka dobrych sytuacji, ale długo nie potrafił zdobyć bramki. Ostatecznie zwycięstwo 1:0 dał gol Yannicka Agnero.
Trener Niels Frederiksen przyznał po spotkaniu, że wynik jest daleki od komfortowego, a jego zespół musi zagrać skuteczniej w rewanżu. "Nie jest to fantastyczny rezultat, ale daje nam jedną bramkę przewagi. Na Wyspach Owczych musimy strzelić więcej goli"– mówił szkoleniowiec.
Lech po odpadnięciu z eliminacji Ligi Mistrzów walczy teraz o awans do fazy ligowej Ligi Europy. Rewanż z KI Klaksvik odbędzie się 13 sierpnia o 19:30 na Wyspach Owczych.