Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Sport

Mediolan–Cortina: To oni mają największe szanse by zdobyć medale dla Polski na igrzyskach

Na igrzyskach olimpijskich 2026 polscy kibice nie mogą wiązać dużych nadziei ze skokami narciarskimi, ale to nie znaczy, że Biało-czerwoni z igrzysk Mediolan-Cortina wrócą bez medali. Dużo radości mogą dostarczyć nam panczeniści oraz specjaliści od short-tracku. "Nasi zawodnicy prezentują bardzo wysoki poziom, nie tylko biorąc pod uwagę Europę, ale i cały świat" – ocenia prezes Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego Rafał Tataruch.

Choć w skokach narciarskich polscy kibice nie powinni oczekiwać cudów, igrzyska olimpijskie Mediolan–Cortina 2026 wcale nie muszą zakończyć się dla Biało‑czerwonych bez medali. Najwięcej powodów do optymizmu łyżwiarze szybcy, którzy w ostatnich tygodniach prezentowali formę pozwalającą myśleć o podium. 

Medalowe nadzieje Polaków na igrzyskach

Szef PZŁS nie ukrywa, że wyniki osiągane przez Polaków tuż przed igrzyskami są najlepszym sygnałem, jaki mógł otrzymać. W Pucharze Świata w Inzell panczeniści aż sześciokrotnie meldowali się w czołowej trójce. Damian Żurek dwukrotnie wygrał bieg na 500 m i był drugi na 1000 m, Kaja Ziomek‑Nogal triumfowała i zajęła trzecie miejsce na 500 m, a Marek Kania dołożył trzecie miejsce na tym samym dystansie.

Nadzieje na dobry start są duże

– przyznaje Tataruch, który liczy na przynajmniej jedno miejsce Polaków na podium.

Short track również dostarczył pozytywnych sygnałów. Z mistrzostw Europy w Tilburgu Polacy wrócili z dwoma medalami: srebrnym sztafety mieszanej i brązowym męskiej czwórki.

Martwi mnie brak sukcesów indywidualnych, ale sztafeta mieszana trzyma poziom. W short tracku trzeba mieć jednak trochę szczęścia

– zaznacza prezes.

Nie wszystko jednak ułożyło się po myśli związku. Polska nie wystawi we Włoszech tylu zawodników, ilu planowano. "Liczyliśmy na start kobiecej sztafety na krótkim torze i po cichu na kwalifikację męskiej. Wtedy mielibyśmy dziesięciu zawodników. Powinno być więcej" – mówi Tataruch. Dodaje też, że na długim torze również przydałoby się jedno lub dwa dodatkowe nazwiska.

Źródło: pap, niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane