San Antonio Spurs pokonali na wyjeździe New York Knicks, a reprezentant Polski Jeremy Sochan pojawił się na parkiecie na dziewięć sekund. Spotkanie w Madison Square Garden miało wyjątkową oprawę – po raz pierwszy od 1999 roku nowojorska hala gościła finał NBA, a na trybunach obecny był prezydent USA Donald Trump, co wiązało się ze wzmocnionymi środkami bezpieczeństwa i długimi kolejkami kibiców.
San Antonio wraca do gry w finale NBA
Knicks przystępowali do meczu po dwóch zwycięstwach w San Antonio i serii 13 wygranych w play-off. Początek należał jednak do Spurs, którzy prowadzili w pierwszej kwarcie 33:21. Gospodarze odrobili straty przed przerwą (64:57), lecz trzecia odsłona znów należała do gości. W końcówce kluczową „trójkę” trafił Stephon Castle, a jego dwa wolne ustaliły wynik. Castle zakończył mecz z 23 punktami.
Najlepszym zawodnikiem spotkania był Victor Wembanyama – 32 punkty, osiem zbiórek, sześć asyst i trzy bloki. W Knicks wyróżnili się Jalen Brunson (32 pkt) i OG Anunoby (28 pkt). Trener Mike Brown podkreślał, że Wembanyama jest niezwykle trudny do zatrzymania.
Sochan, były gracz Spurs, jest drugim Polakiem w historii finałów NBA – po Marcinie Gortacie (2009). Spurs walczą o szósty tytuł i pierwszy od 2014 roku. Mecz numer cztery odbędzie się ponownie w Nowym Jorku, a rywalizacja toczy się do czterech zwycięstw.