Co pan czuł, podchodząc do wykonania rzutu karnego, od którego zależało, czy Arka awansuje do finału Pucharu Polski?
Wiedziałem, że kolejny finał jest na wyciągnięcie ręki. Obserwowałem bramkarza Piasta Frantiska Placha i zwróciłem uwagę, że przy „jedenastkach” rzuca się w moją prawą stronę. Kiedy przyszła na mnie kolej, pomyślałem, że musi w końcu coś zmienić. I trafiłem! Plach poszedł w lewo, a ja strzeliłem w prawy róg bramki!
Trafienie na wagę awansu do finału było dla pana najważniejszym golem w karierze?
Może nie najważniejszym, ale bardzo istotnym. Z dużym sentymentem wspominam też bramkę strzeloną Koronie Kielce, która przesądziła o naszej promocji do finału Pucharu Polski w 2018 roku. Bardzo ważne były również dwa gole zdobyte w pierwszym meczu Ligi Europy z Midtjylland. Wygraliśmy wtedy w Gdyni 3:2, jednak w rewanżu przegraliśmy 1:2 i odpadliśmy z rozgrywek. Drugą bramkę straciliśmy wówczas w trzeciej minucie doliczonego czasu gry. Pech...
Waszym rywalem w tegorocznym finale będzie zwycięzca meczu Cracovii z Rakowem Częstochowa. Gdyby mógł pan wygrać, to z która z tych drużyn wolałby się zmierzyć?
To bez znaczenia. Każdy z tych zespołów w rywalizacji z nami będzie faworytem. Na co dzień obie te drużyny występują w Ekstraklasie, a my, póki co, gramy w pierwszej lidze.
W 2017 roku Arka, z panem w składzie, w finale Pucharu Polski po dogrywce pokonała Lecha Poznań 2:1. jakby pan porównał tamten zespół, z waszą dzisiejszą drużyną?
To nie ma sensu. Z tamtego składu pozostałem ja i Michał Marcjanik. Teraz tworzy się zupełnie nowa drużyna. Ale jedno jest pewne: I nam i tamtej Arce za dokonania w pucharze należy się uznanie i szacunek.
Co jest dla was ważniejsze, zdobycie Pucharu Polski i występy w Lidze Europy, czy powrót do Ekstraklasy?
Puchar to piękna przygoda, ale przy całym szacunku dla tych rozgrywek, celem jest numer jeden jest awans do Ekstraklasy. Teraz dzięki barażom do elity może trafić nawet szósta drużyna z pierwszej ligi. Nie chcę wybiegać w przyszłość, koncentruje się na najbliższym meczu, ale kiedy wygrywamy, to mam świadomość, że cel się przybliża. W Gdyni jest wielki głód piłki. Kibice chcą sukcesu. Mogę zapewnić fanów, że Arka płynie i po puchar i po awans do Ekstraklasy.
Ma pan nasze obywatelstwo. Po tylu latach czuje się pan jeszcze Brazylijczykiem, czy już Polakiem?
Zawsze będę Brazylijczykiem, ale też coraz bardziej czuję się Polakiem. Żyję w Polsce już dwanaście lat i już wiem, że to moje miejsce na ziemi.