Zwłoka Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego w pracach nad rozporządzeniem w sprawie warunków wynagradzania niektórych grup pracowników Polskiej Akademii Nauk powoduje, że kilkaset osób już od blisko roku zarabia mniej niż obowiązujące obecnie w Polsce minimalne wynagrodzenie - alarmuje PAN. Pyta: Czy to tylko opieszałość, czy zła wola?
Jubileuszowa impreza w miejskiej spółce, odpowiedzialnej za gospodarkę wodno-ściekową, w momencie ogłaszania w mieście alarmu przeciwpowodziowego? Do takiej sytuacji doszło w Jeleniej Górze, rządzonej przez Jerzego Łużniaka i Koalicję Obywatelską. Dzień przed powodzią urlop rozpoczął szef miejskiego wydziału zarządzania kryzysowego. - Gdy wszystko jest dobrze, to łatwo jest się chwalić sukcesami, ale to sytuacja kryzysowa obnaża to, jak wygląda zarządzanie miastem przez PO. Wszystko, co najgorsze w zarządzaniu, ujawniło się w trakcie powodzi - mówi nam Anna Korneć-Bartkiewicz, jeleniogórska radna z klubu Prawa i Sprawiedliwości.
- Dalej prowadzimy prace porządkowe i logistyczne. Rozładowujemy i rozdzielamy transporty pomocy dla powodzian, które do nas przyjeżdżają. Teraz nasza straż będzie przekazywać dary do Starego Gierałtowa i Lewina Brzeskiego - tam są najbardziej potrzebne - mówi nam Krzysztof Ryłko, prezes OSP "Dziedzice w Czechowicach-Dziedzicach. Z danych wynika, że pośród druhów - ochotników najbardziej aktywni w Polsce są ci z woj. śląskiego, a w tym regionie najbardziej zapracowani są właśnie strażacy z gminy Czechowice-Dziedzice. Prezes Ryłko wspomina, że najbardziej dramatyczny moment powodzi to ten, w którym o 3.30 nad ranem z 14 na 15 września bronili wałów przeciwpowodziowych, a wielka woda i tak nie dawała za wygraną. Zatopiła samochód pożarniczy. Poświęcili go. Brodząc po pas biegli ewakuować mieszkańców. Uratowali, wtedy prawie 40 osób.