Sąd nie zastosował żadnych środków zapobiegawczych wobec Piotra W. - mężczyzny, którego prokuratura chciała aresztować na miesiąc po akcji policji przy ulicy Marszałkowskiej. Po wyjściu z gmachu sądu, mężczyzna udał się do studia Telewizji Republika.
- Kolokwialnie mówiąc, czuję się jak wyciągnięty z pralki. Samopoczucie jest mocno apatyczne. Podnoszę się z tego wszystkiego - rozpoczął.
Zrelacjonował moment zatrzymania przez policjantów:
„stojąc tam i oczekując na zielone światło, oni podbiegli do mnie spiesznym krokiem i mnie osaczyli. Nie podali podstawy prawnej wobec tego uznałem, że to atak. W związku z tym wybrałem ucieczkę, nie chcąc w ogóle ich dotykać. Nie miałem żadnego zamiaru ich dotykać, za to oni zaczęli dotykać mnie. Nie powinien tego robić - powinien ewentualnie wskazać mi miejsce i przekazać, jaka jest podstawa do wylegitymowania albo zatrzymania. Nie było czegoś takiego. Staram się podchodzić do tego zdroworozsądkowo, ale dziś emocje biorą górę”.
🚨 Publikujemy nagranie z interwencji przy ul. Marszałkowskiej w Warszawie z piątku 16 października. Nagranie pochodzi z kamery nasobnej jednego z interweniujących policjantów i pokazuje przebieg zdarzenia. Od samego początku mężczyzna stawiał opór – zarówno bierny, jak i czynny. Nie wykonywał poleceń policjantów, odmawiał podania swoich danych osobowych i okazania dokumentu tożsamości. Próbował uciec, biegnąc w kierunku budynku przy ul. Marszałkowskiej, w którym chciał się ukryć. W trakcie zatrzymania naruszył nietykalność cielesną interweniującej policjantki. Funkcjonariuszka doznała obrażeń wymagających udzielenia pomocy medycznej. Została przewieziona do szpitala. Należy również zwrócić uwagę na reakcję osób obecnych na miejscu w budynku przy ulicy Marszałkowskiej, które swoim zachowaniem wyraźnie utrudniają prowadzenie interwencji przez funkcjonariuszy, nie reagując na polecenia zachowania odpowiedniej odległości i potęgując swoją postawą poczucie zagrożenia. Publikowane nagranie pozwala zapoznać się opinii publicznej z przebiegiem interwencji, zamiast opierać jej ocenę wyłącznie relacjach i komentarzach, z których część może mieć na celu celowe rozpowszechnianie dezinformacji w tej sprawie.
— Policja Warszawa (@Policja_KSP) October 17, 2026
- Odmawiałem części procedur, bo przez długi czas nie widziałem na oczy pełnomocnika - przyznał. Jak mówił, wcześniej żądano od niego podania danych osobowych i uzależniano od tego dostęp do pełnomocnika.
Jak tłumaczył, ”na manifestacji odpowiadał za nagłośnienie”. - Czasem pomagałem w przy innych rzeczach. Robiłem to w społecznym charakterze, nieodpłatnie - mówił pan Piotr.
- Myślę, że policja widziała, że podczas tych manifestacji byłem dość trzeźwym ogniwem. Ostrzegałem wszystkich, żeby nie rozmawiać z policją. Dlatego zostałem wytypowany. Chcieli się mnie pozbyć
- przekazał na antenie.
Zadeklarował, że po uporządkowaniu swoich spraw, jeśli będzie taka potrzeba, wróci przed Trybunał Konstytucyjny.