Śledztwo w sprawie zaniedbań lekarzy toczy się w Prokuraturze Regionalnej w Gdańsku od jesieni 2016 r. W sprawie przewijają się nazwiska znanych trójmiejskich psychiatrów - dowiedziała się PAP.
Śledztwo prokuratury ma związek z wydarzeniami sprzed pięciu lat. Jesienią 2015 r. 40-letnia kobieta trafiła na oddział psychiatryczny jednego z gdańskich szpitali, kilka tygodni później została przeniesiona do innej placówki. U pacjentki zdiagnozowano depresję.
Kobieta była leczona farmakologicznie na oddziale psychiatrycznym szpitala. Jej stan się pogarszał. Na początku lutego 2016 r. pacjentka otrzymała przepustkę na weekend. Pojechała do domu, a dzień później w Gdyni rzuciła się pod pociąg. Kobieta zostawiła męża i osierociła dwoje nieletnich dzieci.
Po śmierci 40-latki jej rodzina zawiadomiła o sprawie prokuraturę. Podnosiła, że lekarze dopuścili się zaniedbań, zezwalając na wyjście pacjentki ze szpitala, czym nieumyślnie przyczynili się do jej śmierci.
Jak nieoficjalnie ustaliła PAP, prokuratura postawiła zarzuty nieumyślnego spowodowania śmierci pacjentki i narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu trojgu lekarzy, którzy mieli zajmować się pacjentką w jednym z gdańskich szpitali. Czwarty z medyków usłyszał zarzut fałszowania dokumentacji lekarskiej.
"Sprawa nie jest jednoznaczna. Wcześniej była już umarzana, a to sąd będzie musiał rozstrzygnąć, czy lekarze rzeczywiście przyczynili się do śmierci pacjentki"
- powiedział jeden z pełnomocników lekarzy.
Rzeczniczka prasowa Prokuratury Regionalnej w Gdańsku Marzena Muklewicz potwierdziła, że w sprawie zostały postawione zarzuty i obecnie śledztwo jest prowadzone przeciwko konkretnym osobom. Postępowanie jest przedłużone do 30 września br.
"Dobro postępowania, z uwagi na jego etap, nie pozwala aktualnie na udzielenie bardziej szczegółowych informacji o toczącym się śledztwie, podjętych decyzjach oraz wykonywanych czynnościach" - dodała prokurator Muklewicz.
Zdaniem pełnomocniczki rodziny zmarłej pacjentki radcy prawnej Doroty Nowak w sprawie doszło do rażących zaniedbań przy diagnostyce, leczeniu oraz prowadzeniu dokumentacji medycznej.
"Postępowanie ma ogromne znaczenie nie tylko dla wyjaśnienia okoliczności tej konkretnej sprawy, ale także dla każdego pacjenta, który korzysta lub będzie korzystał w przyszłości z opieki psychiatrycznej w Polsce. Ludzi, którzy z takiej opieki korzystają, jest bardzo dużo"
- powiedziała Nowak. Jak dodała, powołując się na dane przekazane przez Rzecznika Praw Obywatelskich, dotyczy to m.in. ok. 8 mln dorosłych Polaków.
Po śmierci pacjentki jej rodzina zwróciła się do władz szpitala z propozycją ugody, która miałaby polegać na zapłaceniu po 1 mln zł zadośćuczynienia na rzecz dwojga osieroconych dzieci. Propozycja pozostała bez odpowiedzi. Bliscy zmarłej zapowiadają wytoczenie placówce również sprawy cywilnej.